Wiem, wiem...całkiem przepadłam. Wciągnęło mnie po prostu życie. Małe i większe problemy, kłopoty w pracy, zdrowotne, wyjazdy...Ale jest jeszcze jedna rzecz, która zdominowała ostatni miesiąc. Jednego dnia zmieniłam praktycznie całkiem swój styl życia, a przede wszystkim żywienie, sposoby spędzania wolnego czasu, hobby itd. Wiele razy próbowałam się odchudzać, uprawiać sport, ale zapału wystarczało mi na góra kilka dni. Potem wracałam do starych nawyków. Coś się jednak zmieniło, jakaś wewnętrzna przemiana nastąpiła i już równo miesiąc wszystko wygląda inaczej:-) Wiem o tym, że po prostu trzeba do pewnych rzeczy dojrzeć i nic na siłę. Czasem sama siebie nie poznaję.
Postanowiłam podzielić się z Wami tym co teraz robię, może ktoś się zainspiruje:-) Dlatego następne posty podzielę tematycznie na dietę, w tym przepisy, polecane produkty, sport (!) i także psychologię, czyli jak zacząć, jak znaleźć w sobie motywację. Jeżeli jesteście zainteresowani, to chętnie dowiem się o tym w komentarzu:-) Dziś tylko mały wstęp, bo muszę zrobić zdjęcia, przygotować przepisy, opisać itd.
To jest moje drugie śniadanie, które zawsze w pudełku zabieram do pracy. Jogurt naturalny plus owoce. Tutaj pełna dowolność. Ja najczęściej wybieram pomarańcze i banany. Jak wspomniałam poświęcę temu tematowi osobny post.
Najważniejsze zmiany, które wprowadziłam w swoje życie:
1. Dieta - 2 kg mniej:-)) Cel - 10 kg.
2. Codzienne ćwiczenia w domu - ok. 40 minut.
- piłka
- brzuszki
- rowerek
3. Bieganie - to chyba największy przełom. Bowiem to ostatnia rzecz, którą lubiłam na lekcjach wf. Znalazłam jednak dla siebie idealny trening i biegam! Wszystko oczywiście opiszę jak zacząć, żeby się nie zniechęcić i nie czuć złych skutków przez cały dzień. Cel - przebiec 30 min bez przerwy:-)
4. I to na co czekam najbardziej - rower:-) Dostałam go w prezencie od męża na 5 rocznicę ślubu. Liczyłam, że przesyłka dotrze przed majówką, jednak nie udało się. Zamierzamy wybierać się na krótsze i dłuższe wycieczki rowerowe. Poniżej model jaki wybrałam.
5. W planach - regularny basen.
Dopiero teraz postanowiłam napisać taki post, bo dałam sobie miesiąc próby. Czy wytrzymam, czy nie poddam się jak zwykle po dwóch dniach. Udało się:-) A najważniejsze, że nie myślę o tym cały czas, tylko po prostu robię:-)Plusy, które już widzę - to oprócz utraty zbędnych kg, przede wszystkim "lżejsze" samopoczucie, lepsza kondycja i brak poczucia marnowania wolnego czasu. Poza tym skoro, tyle się udało, to uda się jeszcze wiele innych rzeczy:-)
Czy takie tematy na blogu Was zainteresują?
p.s.1. wnętrzarsko też będzie:-)
p.s.2.mam tyle zaległości u Was, że nie wiem kiedy nadrobię..:-((
pozdrawiam ciepło!
Ola

















