Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe wypieki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe wypieki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 listopada 2013

Polski świąteczny poranek po amerykańsku:-)

Dzień dobry:-)

Po pierwsze muszę zwrócić Waszą uwagę na mój nowy banerek, który tradycyjnie zrobiła dla mnie Karolina z bloga Moje Manderlay.To kolaż naszych wspólnych zdjęć, ujęty w taką formę jaka najbardziej mi się podoba! Dziękuję Ci bardzo!

Nie ukrywam,że możliwość zjedzenia śniadania w łóżku zawsze wprawia mnie w dobry nastrój:-) Dziś w końcu nadarzyła się taka okazja, a domowe pancakes to dobry wybór na smaczne rozpoczęcie dnia. Smakują mi bardziej niż typowe naleśniki, a podane z syropem klonowym i truskawkami to już prawdziwe niego w gębie:-) Przepis znalazłam u Liski. 



          Jestem w pełni przygotowana na zimowe poranki, w końcu znalazłam odpowiedni szlafrok:-)



A to ja po przebudzeniu, zanim nałożę na siebie to wszystko co pokazałam w poprzednim, kosmetycznym poście:-)


Miłego dnia Moi Drodzy:-)

sobota, 7 lipca 2012

W malinowym chruśniaku:-)

"W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś naoślep skrwawione ich sokiem..."
                                                    (B. Leśmian) 

Nie mogłam sobie odmówić powyższego cytatu, pisząc dziś o malinach:-) Choć lato to nie jest moja ulubiona pora roku (!) to lubię je za te wszystkie smakołyki jakie nam oferuje:-) Kiedy mieszkałam jeszcze w rodzinnym domu, na wyciągniecie ręki miałam krzaki porzeczek, agrestu, malin, a także ukochane moje wiśnie tzw. szklanki:-) Całą zimę piłam robione przez Babcię kompoty...Teraz, kiedy mieszkam daleko od tego miejsca, pozostaje lokalny ryneczek i oferowane tam owoce. I tak nastał w naszym mieszkanku malinowy dzień:-) A że jednogłośnie nasz ulubiony deser to gofry i obowiązkowo z bitą śmietaną, to musieliśmy je zjeść z malinami:-) Niestety nigdy nie możemy się doczekać, aż gofry przestygną i zazwyczaj śmietana rozpływa się na nich ( jak na zdjęciu poniżej).


W swoim życiu dobre gofry jadłam tylko w dwóch miejscach. W moim rodzinnym miasteczku, w dawnym  domu towarowym przy poczcie:-) Kolejki ustawiały się zazwyczaj ogromne, a sprzedający je pan za nic w świecie nie chciał zdradzić przepisu. Drugi raz, to wspomniane już na blogu,belgijskie gofry zjedzone w Brugge. Nie lubię wszechobecnych gofrów z budek, twardych ze śmietaną z automatu (brrr...) Sama wypróbowałam chyba z tysiąc przepisów. W końcu znalazłam ten najlepszy według mnie, z którym chętnie się podzielę:-)


Wszystkie składniki mieszamy mikserem i pieczemy w gorfownicy. 


Smacznego Moi Mili!
Ola

sobota, 26 listopada 2011

Krok po kroczku...

Witajcie!

Kiedy w radiowej Trójce pojawia się coroczna licytacja dla dzieci z rodzinnych domów dziecka i kolejna wersja świątecznego Karpia, śpiewana przez dziennikarzy,  to znak, że  zbliżają się Święta i odliczanie czas zacząć:)Kto z Was jeszcze nie słuchał w piątkowe popołudnia radia to zachęcam:) wiele wzruszeń gwarantowane:) A ja mogę jedynie dorzucić cegiełkę w postaci sms:) I Was zachęcam:)

Jutro rozpoczyna się adwent, czas radosnego oczekiwania.Ja tradycyjnie piekę z tej okazji moje świąteczne ciasteczka, które wkładam do woreczków z wyhaftowanymi numerkami, symbolizujące kolejne tygodnie adwentu. Palę również świece. Zapach pieczonych słodkości, płomień świec i kojąca muzyka działają na mnie niezwykle pozytywnie:)


Przepis na moje świąteczne ciasteczka.

Składniki:

400 dkg mąki
200 dkg cukru
opakowanie cukru waniliowego
łyżeczka proszku do pieczenia
175 dkg masła
1 jajko
można dodać: 2 łyżeczki cynamonu

Wszystkie składniki mieszany, ugniatamy, a następnie zawijamy w folię i chowamy na około godzinę do lodówki, następnie rozwałkowujemy ciasto na około 1 cm i za pomocą foremek uzyskujemy odpowiednie kształty, pieczemy 10 minut w temperaturze 180 stopni.





Tak umilaj sobie wieczór po pracowitej sobocie i ciężkim tygodniu jaki za mną...oby następny był przyjemniejszy...
Tego Wam i sobie życzę:)
Pozdrawiam!

wtorek, 25 października 2011

Jesienne smaki i dylemat.

Smaki mojej jesieni to przede wszystkim dary natury, która teraz ma swój najlepszy czas. To jesienne jabłka o smaku nieporównywalnym z żadnym innym, to orzechy, które choć na własnym drzewie zmarzły, to jednak mój sobotni targ nie zawodzi i dostarcza nam ich w pełni. Moja jesień to zapach cynamonu, który dodaję do kawy, ale i  częściej niż zwykle do wypieków...Najlepiej przecież szarlotka z cynamonem smakuje jesienią...i tak smakowała u mnie w niedzielę, ale już po niej śladu nie widać. Dziś za to pachnie tym wszystkim....jabłkiem, cynamonem i orzechami, a to za sprawą muffinków, które o tej porze roku piekę najczęściej...
Zapraszam!


 

Te muffinki piekę zawsze jesienią i choć "urodą" nie grzeszą, to smakiem zapewne tak:)
Składniki suche:

2 szklanki mąki
1 szklanka brązowego cukru
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu

Składniki mokre
1 jajko
1 szklanka śmietany
pół szklanki oleju (najlepiej z pestek winogron)
1 jabłko pokrojone w kostkę
garść orzechów włoskich

Wlewany mokre składniki do suchych i pieczemy 25 minut w 175 stopniach.

Moja jesień to również kolor czerwony, który już za mną "chodzi", ale w pełni rezerwuję go jednak  na czas świąteczny:) 

Chciałabym się Was zapytać o zdanie w następującej sprawie. Zaproponowałam Arturowi, że może byśmy zrezygnowali z telewizora. Nie wiem jak Wy, ale ja mam wrażenie, że gdyby nie TV pewnie wspólnie spędzanego czasu byłoby więcej...Swego czasu, jak mieszkałam w akademiku, to nie miałam TV i kompletnie mi go nie brakowało, a teraz...hmm..no cóż. Jak jestem w domu to gra, potem z przyzwyczajenia coś oglądam, co mój Mąż niekoniecznie lubi. Sama nie wiem czy to dobry pomysł, może lepiej niech będzie, a powinnam się sama kontrolować?Jakie macie zdanie w tej kwestii?To na razie takie moje dylematy...

Pozdrawiam Was serdecznie:)

niedziela, 10 lipca 2011

Malinowy sen

Przyśniły mi się ostatnio maliny...dlatego nie mogłam sobie odmówić i wczoraj kupiliśmy je na naszym targu:) Po pierwszym łapczywym wyjadaniu, nawet troszkę zostało jeszcze do dziś, a że wszelkie pieczenie musiałam na razie odłożyć, bo warunków brak, to chodziło coś za mną i chodziło:) I tu jak zawsze niezawodne okazuję się muffinki, które dosłownie robię w 5 minut:) Moje malinowe muffinki...


Przepis: ( kiedyś znaleziony w internecie, zmodyfikowany przeze mnie troszkę:)

Składniki suche:
1 szklanka mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1 łyżeczka cukru waniliowego

Składniki mokre
1 szklanka mleka
1/2 szklanki oleju
1 jajko

Mieszamy osobno składniki  suche i mokre, następne wlewamy mokre do suchych, mieszamy chwilę. Wlewamy do około 1/2 wysokości foremek i na wierzch układamy po około 3 maliny. Całość pieczemy w 200 stopniach około 15 minut.

I mój malinowy sen sprawdził się:)
Słodkich snów Wam życzę:))

sobota, 25 czerwca 2011

Odpoczynek

Po takim dniu jak dziś, wypełnionym pakowaniem, segregowaniem i sprzątaniem, przyszła pora na relaks i odpoczynek. Już od poniedziałku zaczynamy remont mieszkania, pozbyliśmy się okropnej boazerii z przedpokoju, zmieniamy praktycznie wszystkie meble, ale najpierw czeka nas mniej przyjemna praca, gipsowanie i malowanie ścian. Efekty na pewno pokażę:)

A skoro już przyszła chwila wytchnienia, to oczywiście moje kroki powędrowały do kuchni, gdzie upiekłam najprostsze muffinki.


Przepis: (zmodyfikowany przeze mnie)

Składniki suche

250 g mąki
0,5 szklanki cukru
2 cukry waniliowe
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Składniki mokre

1 szklanka mleka
2 jajka
0,5 szklanki oleju ( ja dałam z pestek winogron)

Mieszamy chwile ze sobą składniki suche i mokre, następnie pieczemy 20 minut w ok. 200 stopniach.


Parę dni temu zakończył się rok szkolny, a tym samym praca w mojej szkole...były urocze kwiaty od uczniów i podziękowania, dostałam też słodki prezent:) aż mi się łezka zakręciła...To były świetne trzy lata pracy:)  Przede mną nowe, nieznane....

Zanim się pożegnaliśmy to zostałam okrzyknięta "Najbardziej stylowo ubraną nauczycielką" i "Najsympatyczniejszą":))(a pochwalę się:))

I na koniec Cerber w oczekiwaniu na muffinki:
 

Miłego weekendu!

sobota, 28 maja 2011

A praca czeka...

Sobotnie popołudnie...Chyba powinnam odpocząć, tego potrzebuję, ale niestety, zbliżające się zakończenie roku szkolnego, oznacza masę pracy. Przede mną leży sterta wypracowań i klasówek do sprawdzenia. To "mój"pomysł na dzisiejszy wieczór...życzcie mi cierpliwości:) Nie byłabym sobą, gdybym nie urozmaiciła sobie tego czymś słodkim:) A dziś to rabarbar posypany kruszonką i upieczony w kokilkach. Pyszne:))



Ponieważ eko- rady cieszą się powodzeniem, przedstawiam kolejne:

1. Grupowe zakupy
Połącz siły z przyjaciółmi i rób hurtowe zakupy, by ograniczyć liczbę opakowań. Niektóre produkty, takie jak płatki zbożowe, ryż i makarony,można kupować w ilościach hurtowych, jeśli kupuje się wystarczająco dużo - a przecież od was zależy, jak później się podzielicie. To świetny sposób oszczędzania opakowań i pieniędzy.

2. Unikaj kartonów, gdy to tylko możliwe
Staraj się nie kupować soków, mleka i zup w kartonach, ponieważ ich recykling jest wyjątkowo trudny z racji tego, że są one wykonane z różnych materiałów. Produkcja i transport kartonów wymagają jednak mniejszej ilości energii niż w przypadku puszek. Zużyte kartony można wykorzystywać w ogrodzie jako doniczki na sadzonki.

3. Wykorzystuj stare koperty
Zamiast je wyrzucać, wykorzystuj je ponownie, używając naklejek. A jeszcze lepie, przekreślaj stary adres i znaczki, wyraźnie wpisuj nowy adres i przyklejaj nowe znaczki. Naklejki na koperty dostępne są w organizacji Friends of the Earth na stronach www.foe.org i www. ecotopia.co.uk

Miłego wieczoru! A ja zmykam do klasówek...

niedziela, 15 maja 2011

Słodkiego mi się chce!

Pomysł na dzisiejsze ciasto był bardzo spontaniczny!Czegoś mi brakowało do porannej kawy, a po chwili byłam już w kuchni i piekłam bardzo szybki smakołyk z jabłkami. Tylko takie owoce miałam. Ale nie zawiodłam się:) Najlepiej smakuje na ciepło. Po chwili już połowy nie było,choć łakomczuchów tylko dwoje:)

Zakupiłam wczoraj ceramiczną formę do tarty, bowiem myślami już jestem przy truskawkach, które są dla mnie letnim owocem numer jeden:) Ale forma przydała się szybciej niż myślałam. Idealna na moje dzisiejsze ciasto!



Mój kulinarny notes zapełnia się w szybkim tempie, kolejne przepisy zapisuję i czekają na swoją kolej, ale w kuchni ostatnio czuję się wyśmienicie:)
Przepis na to ciasto pochodzi z blogu Mimi.

Powyżej, gotowe ciasto przed wstawieniem do piekarnika.







Pozdrawiam ciepło!

wtorek, 3 maja 2011

W taki dzień...

...jak dziś, najlepiej w ogóle nie wychodzić z domu! Śnieg sypie, termometr wskazuje tylko dwa stopnie:( Utknęliśmy w domu i dobrze nam tak:) Czas umilamy sobie smakołykami, dziś na słodko:)


Bardzo szybkie muffinki z dodatkiem jabłek i orzechów. Za namową Mimi, postanowiłam upiec je w kokilkach, co naprawdę świetnie się sprawdza!Polecam!I Was namawiam do korzystania z ceramicznych foremek, które powinny zastąpić silikonowe i papierowe formy.


Z przerażeniem myślę o przymrozkach, które podobno tej nocy mają się pojawić. Posadzone parę dni temu warzywka i kwiaty musiałam ponownie wnieść do domu...


Udało mi się wyhodować sadzonki dyni, chili i rzodkiewki. Zastanawiam się, czy na balkonie mają szansę wyrosnąć warzywa...


W ten zimy dzień posyłam Wam odrobinę słońca, zatrzymaną w żonkilach...


Pozdrawiam!

sobota, 30 kwietnia 2011

Majówka na balkonie:)

Ponieważ najbliższe dni spędzamy w domu, nadrabiając wszystkie zaległości, chciałam choć troszkę poczuć majówkowo- piknikowy klimat:) Podobno dziś ostatni tak ładny dzień, wiec obiad zjedliśmy na balkonie:) Chłodnik chodził za mną od dawna, pierwsze wiosenne dni stały się inspiracją do tej właśnie potrawy i nawet przepis sam się pojawił:)) Zainteresowanych odsyłam tu.






Każdego dnia dostrzegam nowe rozkwitające kwiaty na moim balkonie:) To dla mnie wielka przyjemność!


Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego weekendu!