Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 października 2013

GLOSSYBOX by Kasia Tusk

Witam serdecznie,

Strasznie czekałam na ten weekend...w końcu chwila wytchnienia:-) Wraz z rozpoczęciem roku akademickiego mój czas skurczył się bardzo. Dodatkowo zapisałam się na kurs angielskiego i dwa razy w tygodniu wracam do domu przed 22...
A skoro weekend to nareszcie chwila dla siebie. Od jakiegoś czasu kompletuję na nowo swoją kosmetyczkę. W końcu dobrałam idealny krem do mojej twarzy, szampon, który po trzech myciach spowodował, że moje włosy przestały wypadać, a także podkład, który nareszcie jest taki jak powinien. Jeżeli chcecie to oczywiście podzielę się z Wami moimi odkryciami, ale dziś chciałam pokazać październikową edycję GLOSSYBOX, do którego kosmetyki wybrała Kasia Tusk. 


Wiele razy zastanawiałam się, czy skusić się na zamówienie pudełka, ale jakoś nie miałam przekonania do tej formy. Wiele próbek nadal u mnie leży i są niewykorzystane. Teraz jednak postanowiłam zaryzykować i z niecierpliwością oczekiwałam na przesyłkę. 


Cieszę, że wszystkie produkty są w przyzwoitej wielkości, a dwa nawet pełnowymiarowe. 
Tak przedstawia się zawartość:


Najbardziej ucieszyły mnie dwa peelingi, w tym jeden do twarzy Love me green i drugi do ciała Pat&Rub. Ten pierwszy jest pełnowymiarowy, już sprawdziłam i wydaje się naprawdę świetny, a do tego ekologiczny. Drugi to owocowy raj, choć miałam problem z jego rozprowadzeniem. Zdecydowanie wolę ten, który robię sama czyli kawowy. Płyn micelarny Bioderma używam już od dłuższego czasu i nawet chciałam napisać o nim jako o moim odkryciu. Jest świetny! Posiadam w domu jednak jeszcze dwa opakowania, wiec jego obecność tutaj średnio mnie zadowoliła. Z drugiej strony jednak małe opakowanie przyda się podczas podróży. Lakierów do włosów nie używam, pewnie dam mamie, lakier do paznokci Golden Rose, myślę, że warto wypróbować, choć kolor średnio mi odpowiada, ale chętnie wypróbuję balsam brązujący. Jest też voucher na kwotę 50 zł do wykorzystania w sklepie Love me green:-)

Podsumowując, myślę, że warto było zaryzykować i zamówić pudełko. Nie wiem czy skuszę się na kolejne edycje, bo nie jestem osobą, która potrzebuje i lubi mieć pełno kosmetyków. A czy któraś z Was się skusiła?

Miłego weekendu! 
Ola

niedziela, 13 października 2013

Moje odkrycia

Witajcie,

Postanowiłam, że raz na jakiś czas będę zamieszczać notki z moimi odkryciami w wszelakich dziedzinach. To rzeczy, które sprawdziłam na samej sobie i myślę, że są warte polecenia. Od razu uprzedzam,że nie są to żadne reklamy, a jedynie moje subiektywne wybory:-) 

Numer jeden w tym miesiącu to olej z kokosa,którym jestem zachwycona. Ja stosuję go jako balsam do ciała i sprawdza się świetnie. Nareszcie nie swędzą mnie łydki, co było moim problemem od dawna. Żaden drogeryjny balsam nie radził sobie w tym problemem. Do tego wszystkiego skóra pachnie nieziemsko. Olej z kokosa ma zastosowanie w kosmetyce i medycynie. Lista jego właściwości jest ogromna. Możecie zastąpić nim zarówno masło do smarowania pieczywa, ale i maseczkę do włosów. Jest zdecydowanie najzdrowszym olejem.
Możecie poczytać o wszystkim między innymi na stronach.


http://www.zdrowylink.pl/gotowanie/zdrowa-zywnosc/olej-kokosowy/zdrowie-z-palmy

http://www.planetazdrowie.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=230&Itemid=264



Drugie moje odkrycie to w pewnym sensie powrót do czasów dzieciństwa. Jak wiecie intensywnie się odchudzam, a newralgicznym miejscem jest brzuch i jego bliskie okolice:-) Ćwiczę brzuszki, ale to zdecydowanie za mało. Po zasięgnięciu opinii w internecie zdecydowałam się na zakup hula- hop. Wybór padł na koło z wypustkami, które mają działanie masujące. Kręcę praktycznie codziennie około pół godziny, 15 minut w jedną i 15 minut w drugą stronę. Podobno cm znikają w momencie. Potwierdzam, po miesiącu kręcenia mój wynik to 4 cm w talii i 2 cm w biodrach mniej:-) 

Na początku można się niestety zrazić, bo wypustki robią ogromne i bolesne siniaki. Po jakimś czasie znikają, a kręcenie staje się bezbolesne:-) Zamiast bezmyślne gapić się telewizor, można w tym czasie ćwiczyć. Koszt to około 35 zł - 40 zł. Polecam!










p.s. znowu nie jestem zadowolona z jakości zdjęć, chyba pora zmienić aparat:-( 

Miłej niedzieli!
Pozdrawiam Was serdecznie!

czwartek, 12 kwietnia 2012

Wiosenny zwierzyniec

Moi Drodzy!

Dziękuję za Wasze słowa, oby tego zdrowia i sił było jak najwięcej! 
Teraz niestety ja poległam, angina wzięła górę i leżę ledwo żywa w łóżku. Dawno mnie tak nie rozłożyło...a dopiero co się chwaliłam,że cały rok szkolny nic się nie dzieje, no to się doczekałam...
Przywiozłam ze sobą parę zdjęć...dosłownie parę, bo nawet na to nie miałam ochoty w czasie świąt. 
Ale pokaże moje małe wiosenne pstryki z naszego podwórka  i nasz domowy zwierzyniec:-)  

 Cebulki zasadzone jesienią cieszą teraz nasze oczy:-) 


 


I jabłonie witają wiosnę:-) aby latem dawać owoce na pyszne ciasta.


Nasze kurki niestety mają ograniczoną swobodę, gdy Cerber pojawia się w pobliżu. Dla jednej z nich skończyło się to ostatnio tragiczne, Cerber zaś pokazał swoją prawdziwą naturę psa myśliwskiego, która jak myśleliśmy już dawno została uśpiona...


Zrobienie zaś samemu zainteresowanemu zdjęcia graniczy z cudem. Biega z prędkością światła,  w domu spędza chwile, a iść na dwór jest gotowy już od 3 w nocy, średnio co dwie godziny wymusza nocne wyjście na dwór. Moja Mama po trzech dniach naszego pobytu załamuje ręce...Aaa zapomniałam dodać, że sam otwiera sobie drzwi (brudząc przy tym wszystko wokoło), które my wiecznie zamykamy...W Łodzi zaś zamienia się w typowego kanapowca...


Ale to nie koniec naszego zwierzyńca:-) 

 Tego psiaka już znacie: 


A to nasz nowy nabytek, imieninowy prezent od nas dla Dziadka, który marzył o takim piesku i zakochał się w nim ze wzajemnością od pierwszej chwili...


Pozdrawiam Was serdecznie! 

środa, 21 marca 2012

Projekt IKEA PS 12

Witajcie, 

Jutro wieczorem odbędzie się losowanie mojego wiosennego candy, kto jeszcze się nie zapisał to zapraszam do godziny 24 tutaj:) A dziś będzie o czymś zupełnie innym:) 

Zostałam zaproszona przez Ikea do wspólnego przedsięwzięcia:) Ale może zacznę od początku. Już niedługo (28 kwietnia) w sklepach pojawi się nowa kolekcja mebli  

                  IKEA PS 2012 (Post Scriptum) "Dizajn wzbogaca każde wnętrze". 

Czerpie ona inspiracje z ponad 60-letniej historii wzornictwa IKEA. Stworzone projekty nawiązują do przedmiotów z dawnych lat, ale są również innowacyjne pod względem formy, funkcji i materiałów. Dużą zaletą jest między innymi fakt, że są wykonane z materiałów przyjaznych dla środowiska, między innymi z drewna, lnu, tworzywa PET z recyklingu. 

Jak wiecie, w moim domu nie brakuje mebli z Ikea. Są w sypialni, salonie, niestety nie mam ich w kuchni, ale mam swoje ukochane typy:) Lubię w nich to, że można je dopasować do każdego wnętrza, łączyć na wiele sposobów i już nie raz widziałam swój mebel u kogoś, w zupełnie innej stylistyce mieszkania. Da się je połączyć nawet z antykami:) Dlatego z wielką przyjemnością przystąpiłam do zadania, którym było zaaranżowanie stolika na trzy dowolne sposoby we wnętrzu. Został on zaprojektowany przez Henrika Preutza. Początkowo pomyślałam,że zupełnie nie pasuje do mojego mieszkania, ale kiedy oddałam się aranżacjom to nowe pomysły przychodziły i przychodziły, aż w końcu wymyślam ich nawet nadprogramowo:) Dla Was wybrałam trzy:) Już wiem,że jeden pomysł zagości na stałe. Nie zdradzę jednak który, bo jestem ciekawa Waszego zdania:). W komentarzu do posta proszę napiszcie, w której stylizacji stolik wygląda najlepiej. Najczęściej wskazane zdjęcie ma szansę być pokazane na wystawie, zorganizowanej w Warszawie.

Autor najciekawszej wypowiedzi zostanie nagrodzony bonem o wartości 100 zł do wykorzystania w sklepie IKEA:) Także zapraszam! 

1. Stolik balkonowy

Świetnie sprawdza się w roli pomocnika przy balkonowych pracach, jest miejsce na doniczki oraz poręczna półka na inne drobiazgi ogrodnicze:) 

2. Pomocnik kuchenny


Pomocnika kuchennego szukam od dawna do postawienia w to miejsce. Ten stolik świetnie i tu się sprawdza. Cztery pojemniki mogą służyć do przechowywania ziół, owoców, warzyw itd. Na półeczce niżej można położyć  wszelakie ściereczki lub inne naczynia, a na samym dole kosz np. z ziemniakami. 

3. Stolik w salonie

 
W tej, troszkę romantycznej stylizacji, stolik stał się stolikiem kawowym, choć również idealnie pasuje do niego kieliszek z winem, nie przewróci się i nie wyleje, jak np. podejdzie do niego Cerber:) A poza tym mam wrażenie, że świetnie pasuje do fotela:) 

A jaki jest Wasz typ? Czekam na komentarze! Wynik podam 29 marca.


środa, 8 lutego 2012

Must have:)

Witajcie:) 
Zaproszona przez  Damar, Kamilę i Lucy,  do zabawy, w której należy opowiedzieć o swoich kosmetykach, postanowiłam i ja zaprezentować to bez czego nie wychodzę z domu. 
Muszę jednak zacząć od tego, że od jakiegoś czasu zaczęłam stosować kosmetyki naturalne, ekologiczne i pozostaję im wierna, co nie znaczy, że tylko takie mam na swojej półce. Zwracam jednak baczną uwagę na skład i mam swoje hity:) Należę też do kobiet, które bez makijażu nie wyjdą z domu, no może jedynie do lasu z psem, a to dlatego, że wyglądam jakbym była chora. Mam typową słowiańską urodę, która wręcz prosi się o delikatne jej podkreślenie, bo inaczej bladość na całej połaci:). Jednak nie mam łazienki wypełnionej po brzegi kosmetykami. Mam kilka sprawdzonych preparatów, których używam i tyle:)


1. Podkład Vichy - od kilku lat używam podkładów tej firmy. Ten świetnie sprawdza się w zimowe dni, bowiem delikatnie nawilża cerę i ładnie kryje. 

2. Podkład firmy Bourjois Bio Detox Organic - bardzo ciekawa alternatywa dla podkładu Vichy, lubię go używać latem, jest lekki i nie spływa z twarzy. I jest naturalny:)

3. Róż do policzków  - PUPA. Te kosmetyki do makijażu odkryłam już jakiś czas temu i uważam, że są świetne:) Bez tego różu nie wychodzę!

4. Oczywiście nie może być makijażu bez kremu Alterra. Muszę tutaj napisać o kosmetykach, które odkryłam całkiem niedawno. Są dostępne tylko w sieci Rossmann,a produkowane są w Niemczech. Ich największą zaletą jest świetny naturalny skład i cena. Długo szukałam dla siebie kremu nawilżającego. Ten jest idealny i kosztuje tylko 10 zł:) 

5. Podobnie jest z kremem do rąk, też firmy Alterra. Polecam!

I na koniec tonik, który kupuję u Mimi. Raz różany, innym razem pomarańczowy. Sprowadzany jest z Maroka i pięknie pachnie. Polecam!


Do zabawy zapraszam:

Panikę, Karolinę, Martę.

Pozdrawiam i wracam do remontu kuchni:)

środa, 24 sierpnia 2011

Dobry dzień:)

Ostatnie dni swoich wakacji spędzam w kuchni:) Już za tydzień zaczynam nową pracę, nie mogę się doczekać:) Wiem, że to może dziwnie zabrzmi, ale dla mnie dwa miesiące wakacji to trochę za długo. Lubię pracować i tym bardziej cieszę się,że już niedługo:)  Wczoraj robiłam dżem z dyni, nie spodziewałam się takiego smaku:) jest pyszny! Przepis znalazłam na blogu Jagody z Chaty Magoda. Polecam! Zrobiłam dokładnie tak jak jest w przepisie, jedynie gotowałam dłużej, a potem użyłam blendera.


Nie wiem jak u Was, ale wśród moich znajomych robienie przetworów jest co najmniej dziwne. Często słyszę, " Jak Ci się chce?"...ano mi się chce:) nie wiem co odpowiedzieć na takie pytanie, może coś podpowiecie?Dlaczego nam się chce?:))A pieczenie chleba to już szczyt wszystkiego!


Dziś jest dobry dzień dla Polski! Prezydent zawetował ustawę o nasiennictwu, która dopuszcza możliwość nasion roślin GMO:)) cieszę się bardzo!
Z tej okazji, dla wśród osób, które zostawią komentarz, wylosuję kogoś, kogo obdaruję moim dżemem:)
Oczywiście nie musicie nic linkować u siebie:) Losowanie 1 września:)

Pozdrawiam!

poniedziałek, 18 lipca 2011

Gifts & Nature

Dziś będzie o prezentach...o naprawdę pięknych prezentach, które otrzymałam ostatnio.
Nie wiem jak wyrazić swój zachwyt nad twórczością MaJu . Anetka zaproponowała, że przyślę  mi parę nadmorskich patyczków do mojej sypialni:) A w paczce były cudne statki wykonane z bałtyckich patyków, piękna poducha w stylu marine i rybka (wiadomo:))





Aż zapiszczałam z radości:) Ja dla Anetki coś tam stworzyłam, myślę, że będzie można to zobaczyć u Niej na blogu:)

Kolejną osobą, która mnie obdarowała jest ika, u której wygrałam candy. Literkę pomalowałam na biało, pasuje idealnie do nowego salonu, a jutowy worek świetnie sprawdza się na balkonie.


Moniko, dziękuję!

Prezenty te mają dla mnie szczególną wartość, bowiem wykonane są z darów natury. Wyrzucone przez morze patyki, jutowy worek, skrawki materiałów...prawdziwy powrót do natury:) To cenię najbardziej!

I ostatni prezent, który można zobaczyć na zdjęciach to znak wodny, który zrobiła dla mnie Karolina. Jest jeszcze jedna wersja lawendowego znaczka, ale pokażę ją następnym razem:) Bardzo dziękuję:)

pozdrawiam serdecznie!

sobota, 16 lipca 2011

Mimi'owa torba i pierwsze migawki:)

Sobota to szczególny dzień tygodnia. Już od piątku planuję zakupy na targu, aby potem z wielką przyjemnością móc je kupić i gotować obiady przez cały kolejny tydzień. Jest w czym wybierać, kuszą barwami i smakami, ja mam jednak swoje przyzwyczajenia i nie szaleję za bardzo. Obiady letnie są powtarzalne, to ratatouille, makaron z pomidorami i ziołami lub po prostu sałata na wszelkie możliwe sposoby, a jeśli mam dobrą kurkę, to i rosół. 

Niedawna rocznica ślubu była doskonałą okazją do małego prezentu:) Wybrałam torbę kupioną u Mimi, ekologiczna, świetnie wykonana, idealna właśnie na takie targowe wyprawy:) 





Mogę powiedzieć, że z największego bałaganu i kurzu się odkopałam:) Wiele rzeczy brakuję: krzeseł, lampy itd...mogłabym długo wymieniać. Dziś czekaliśmy na wizytę stolarza, jednak się nie doczekaliśmy:( I choć remont prawie zakończony, to o finalnym stanie mogę jeszcze pomarzyć...ale uczę się cierpliwości:)
Poniżej mała zapowiedź. 




 Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających:)

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Jeszcze rok temu...

Jeszcze rok temu nie przypuszczałam,że moje życie będzie wyglądać tak jak teraz, że będę piec własny chleb (od lutego kupiliśmy raz pieczywo w sklepie),  w każdą niedzielę ciasta, robić dżemy i soki,  a nawet własny ser:) Nasza kuchnia przeszła wielką metamorfozę, jemy coraz mniej mięsa, a obficie korzystamy z darów natury. Jeszcze rok temu nie pomyślałam, żeby w wolny dzień jechać na rynek o 6 rano po warzywa i owoce. Teraz nie wyobrażam sobie, że tam nie pojadę:) Zadziwiłam sama siebie, muszę to przyznać. Od wczoraj robię ser, z prawdziwego wiejskiego mleka.Przed chwilką skończyłam. Myślę, że jak na pierwszy raz jest nieźle.





Cieszy mnie ten czas spędzony w kuchni, cieszy mnie odkrywanie nowych smaków i zapachów. Cieszy mnie nowa JA:)

Pozdrawiam serdecznie!


środa, 15 czerwca 2011

I to i tamto:)

Nie wiem jak zatytułować dzisiejszy post, bowiem spraw jest kilka. Po pierwsze, dziś mija rok od mojego pierwszego postu:) To niewiarygodne ile się zmieniło przez ten czas,ile nowych znajomości zawarłam i jak na wiele spraw otworzyły mi się oczy. Wspominki będę jeszcze przy okazji candy, które mam nadzieję, niedługo z tej okazji, uda mi się zorganizować:)

Dziś obiecana jakiś czas temu sypialnia, która z okazji zbliżających się wakacji, przybrała nowe szaty. Choć słowa "nowe" to za dużo powiedziane. Parę zmian się pojawiło: w końcu udało mi się kupić pościel w paski i girlandię, doszły nowe chodniczki i boja. Potrzebowałam małej odmiany:) 






Moją inspiracją był katalog Lexington, a także wakacyjne marzenia o nadmorskiej podróży, na którą czekam z utęsknieniem:)

Dziś cały dzień spędzam w kuchni. Sezon truskawkowy w pełni, nie mogę oprzeć się robieniu dżemu:) Mój skład to truskawki i cukier:) i nic więcej!Po stresującej końcówce roku szkolnego, ( muszę się tłumaczyć dlaczego postawiłam jedynkę uczennicy, której nie widziałam trzy miesiące na oczy, albo takiej, która ma 7 jedynek) to, takie mieszanie łyżką w garnku, bardzo mnie relaksuje:)

I na koniec obiecane eko - rady:)

1. Naturalny środek odstraszający mole
Konwencjonalne środki przeciwmolowe często zawierają substancje chemiczne, które okazały się toksyczne, a nawet rakotwórcze. Kup, a najlepiej zrób samodzielnie środek przeciwmolowy. Napełnij woreczki z materiału suszoną lawendą lub ziołami z olejkiem eterycznym. Mole nie lubią woni lawendy i cedru.

2. Unikaj patelni teflonowych
Istnieje coraz większe podejrzenie, że przegrzany teflon i inne rodzaje patelni nieprzywierających emitują toksyczne opary. Niepokój budzi też emisja zanieczyszczeń związanych z produkcją teflonu. Sięgaj raczej po rondle ze stali nierdzewnej lub garnki z żeliwnym dnem.

3. Zrezygnuj z katalogów
Będąc na zakupach, nie ulegaj pokusie zabierania do domu katalogów lub broszur. Większość sklepów ma internetowe wersje swoich katalogów, co pomaga oszczędzać papier i ograniczać ilość śmieci.

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za wszystkie komentarze!

sobota, 4 czerwca 2011

Truskawkowe szaleństwo:)

Przede wszystkim chciałabym podziękować za Wasze słowa pod ostatnim postem. Znaczą one dla mnie bardzo dużo! Cieszę się, że udało mi się pozostać w zawodzie, bo przyznam się, że myślałam już nawet o przekwalifikowaniu. Dziękuję,że wierzyliście we mnie:)

Sobota upływa nam pod hasłem : Truskawki. Choć obawiałam się, że może tak nie być, bo dosłownie w biegu wpadłam na mój ryneczek i zdobyłam ostatnie dwa kilo:) I zrobiłam tartę z truskawkami!





Idealne ciasto na letnie dni:) Polecam!

Muszę się pochwalić, że dostałam od Magdy niezwykle miłe wyróżnienie:

Aż zacytuję uzasadnienie:

"za śliczne kulinarne (i nie tylko) aranżacje zdjęciowe, za powiew romantyczności, a ostatnio za troskę o Matkę Ziemię:)"

Dziękuję!I przekazuję wszystkim blogom, które mam w ulubionych, bo ja wszystkie lubię:)

I na koniec, co mnie ogromnie cieszy, tak lubiane przez Was eko- rady.

1. Woda po gotowaniu jaj dobra dla roślin
Za każdym razem, gdy gotujesz jajka, zostawiaj wodę dla roślin doniczkowych. Substancje odżywcze ze skorupek są dla nich bardzo korzystne. Pamiętaj, by woda wystygła, zanim podlejesz nią kwiaty.

2. Zapełniaj zamrażalnik
Schłodzenie pełnego zamrażalnika wymaga mniejszej ilości energii, tak wiec zapełniaj zamrażalnik, najlepiej domowej roboty potrawami przechowywanymi z pojemnikach z odzysku. Jeżeli zamrażalnik jest pusty, wypełnij przestrzeń plastikowymi butelkami z wodą.

3. Drewno w łazience
Unikaj mnóstwa niepotrzebnych plastikowych akcesoriów w łazience. Sięgaj po drewniane mydelniczki i kubeczki na szczoteczki i pastę. Poszukaj drewnianych szczoteczek do mycia i naturalnych gąbek roślinnych zamiast ich plastikowych wersji. Ich zaletą jest to, że są wykonane z surowców odnawialnych i biodegradowalnych.

Pozdrawiam Was serdecznie!

piątek, 20 maja 2011

Francuskie śniadanie:)

Piękne słońce, wolny dzień, w końcu nigdzie się nie spieszę...idealna okazja, żeby zjeść śniadanie na balkonie:) Moja namiastka ogrodu...i kilka chwil dla siebie:)

Moje śniadanie praktycznie zawsze jest na słodko, dżem jest niezastąpiony ( czasami zastępowany jajecznicą:) W takie ciepłe dni jak dziś, lekkie śniadanie jest wskazane.
Mój dzisiejszy pomysł to francuska konfitura z krojonej pigwy firmy Bonne Maman. Jej smak przypomina mi wycieczkę walentynkową z mężem do Paryża i śniadanie zjedzone u rodowitych francuzów, które składało się właśnie z tej konfitury:)
Do tego tosty, obowiązkowa kawa i w mojej wersji jeszcze tradycyjna francuska lemoniada Lorina, do której dodałam miętę:) Jak dobrze, że jest Alma:)






Pozostając w francuskich klimatach, chciałam Wam polecić sól Fleur de Sel, co dosłownie oznacza Kwiat Soli i to prawda! Ta sól jest po prostu smaczna i zdrowa! Zawiera magnez, potas i wapń. Pozyskiwana jest z Camargue, czyli regionu południowej Francji. Tamtejszy rezerwat przyrody słynie z różowych flamingów, czerwonego ryżu i białych dzikich koni. A smak jest naprawdę niezwykły, ja posypuję nią pomidory, sałatki lub po prostu jem z samym chlebem! Ta jest prezentem, ale już zamówiłam sobie kolejną:)



I na koniec przedstawiam małą książeczkę, pełną mądrych, a zarazem prostych rad jak prowadzić ekologiczny dom.




Na dziś wybrałam trzy rady:

1. Unikaj sześciopaków.
Postaraj się nie kupować puszek z napojami spiętych plastikiem. Wiele tych plastikowych elementów trafia do oceanów, gdzie pęta dzioby,pyski i szyje ptaków i ssaków. Jeśli już musisz wyrzucić plastikowe nosidło, najpierw je poprzecinaj.

2. Nie kupuj plastikowych naczyń na piknik.
Możesz czuć pokusę kupienia kolorowych naczyń na wakacje albo do posiłków w ogrodzie, lecz z punktu widzenia ochrony środowiska należy tego unikać. Piknik jest świetnym powodem, by wykorzystać stare naczynia i filiżanki, które być może przeznaczyłeś do wyrzucenia.

3. Nie kupuj produktów antybakteryjnych.
W niektórych badaniach stwierdzono, że produkty antybakteryjne przyczyniają się do rozwoju "superbakterii", mogą też wywoływać suchość skóry i egzemę dłoni. Nie wierz reklamom,unikaj produktów zawierających składnik antybakteryjny o nazwie triklosan. Mydło i gorąca woda zabijają bakterie równie skutecznie.

Z czasem będę przedstawiać kolejne rady.

Pozdrawiam i życzę słonecznego weekendu!


czwartek, 17 lutego 2011

W zdrowym ciele, zdrowy duch:)

Od jakiegoś czasu staram się bacznie zwracać uwagę na to co jem. Małymi kroczkami zmieniam nawyki żywieniowe w moim domu. I nie chodzi mi tutaj o wielką rewolucję kuchenną, ale o drobne zmiany.
Przede wszystkim, zdałam sobie sprawę, że zdrowie można mieć na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba poświęcać temu, aż tak dużo czasu i pieniędzy, co ważniejsze. Zaczęłam od pieczenia chleba,o tym już wiecie:) od tygodnia nie kupiliśmy go ani razu w sklepie, Mąż też już nie chce jeść innego, niż ten pieczony w domu:) A na takim pysznym chlebku, świetnie smakują kiełki, oczywiście z domowej hodowli:)


Kolejna zmiana - to oliwa zamiast oleju:)



Jajka z wolnego wybiegu...


Więcej ziół, czosnku...


I na koniec - brązowy cukier zamiast białego:)


Myślę,że to dopiero początek mojej przygody ze zdrową żywnością:) a jak jest u Was w tym temacie?

Pozdrawiam ciepło!