sobota, 14 października 2017

Nasza jesień...

Mam wrażenie, że w końcu wszystko wróciło na swoje tory. Jesteśmy u siebie, wszyscy razem.  Jakoś naturalnie złapaliśmy właściwy rytm, szybkie poranki, potem mój czas z Alą na zabawę, czytanie, oglądanie Świnki Peppy:-) i moje chwile tylko dla siebie.  Ten remont (chociaż skutecznie zmęczył mojego męża) mnie dodał wiele energii i sił. Cudownie wrócić po trzech miesiącach do całkiem nowych, świeżych wnętrz. Przy okazji zrobiliśmy generalne porządki dosłownie w każdym zakamarku, pozbyłam się znowu nienoszonych ubrań, nieużywanych serwetek, ręczników i całej sterty innych rzeczy, oprócz książek, tych nie potrafię oddać. Teraz zajmują one centralne miejsce w salonie i od razu jest przytulniej, wystarczy sięgnąć z kanapy i można czytać.  I chociaż marzą mi się drewniane półki zamówione u stolarza, to na razie jest tak i cieszy mnie ten widok za każdym razem jak spojrzę.  Ala ma swój pokój, jeszcze w rozgardiaszu, ale ogólna koncepcja jest i mam nadzieję, że za chwilę wszystko będzie jak powinno. Cały czas trzeba coś przywiesić, zamontować, dokupić. Mimo wszystko to już naprawdę drobiazgi i nawet wiertarka pod stołem mi nie przeszkadza:-) Nie spieszę się z dekorowaniem, nie kupuję pochopnie kolejnych rzeczy. Założyłam sobie, że czas , podróże, wspomnienia tym razem udekorują nasze mieszkanie. Dlatego ściany będą zdobić zdjęcia  i pamiątki z podróży. 
Cieszę się tym czasem, bo w końcu mogę na spokojnie zaplanować kącik dla Synka, do wielkiej chwili został miesiąc i już naprawdę pora na dokończenie wyprawki. Wiem, że za chwilę znowu wszystko wywróci się do góry nogami i będzie się działo, dlatego staram się łapać każde chwile, kiedy mogę poczytać, pooglądać ulubiony serial, nacieszyć się spacerem z psem w jesiennym lesie. Jesień to zdecydowanie, zaraz po zimie, moja ulubiona pora roku. Z zachwytem obserwuje kolory, kupuję wrzosy, piję herbatę z pomarańczą, robię pyszną zupę z dyni z gruszką i imbirem, jem rozgrzewające kasze i nie rozumiem narzekania na pogodę:) 

               Nasza jesień jest kolorowa...





Nasza jesień to oczekiwanie na chłopca....


Zdjęcie w tym miejscu naszego ogrodu to już tradycja:-)


Nasza jesień to moje chwile na czytanie. Na instagramie pokazywałam książkę "Córki Wawelu". Jeśli lubicie fabularyzowaną historię, z szeroko zakrojonym tłem społecznym i obyczajowym to naprawdę warto przeczytać tę pozycję. 


Postanowiłam też kupić kolejną książkę Agnieszki Maciąg. Jej "Smak zdrowia" przypadł mi bardzo do gustu, wiele przepisów mam ochotę wypróbować i myślę, że "Smak szczęścia" mnie nie rozczaruje. 

A niektórzy marzą chyba o lecie...




Niech ta jesień trwa...

11 komentarzy:

  1. Taką złotą jesień też lubię:)
    Ciekawa jestem waszych zmian po remoncie i pokoiku Ali:) Będzie cosik?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, będzie:-) Tylko jeszcze potrzebujemy trochę czasu, żeby wszystko uporządkować:-)

      Usuń
  2. Ja z tych nieprzepadających za jesienią. Lubię wiosnę i lato. Słońce, ciepełko. Właśnie jestem w trakcie lektury "Córek Wawelu":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie najmniej lubię lato...z utęsknieniem czekam na jesień, a potem zimę:-)
      pozdrawiam:-)

      Usuń
  3. Oleńko, ślicznie wyglądasz :)))). Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie, a teraz korzystaj jeszcze z tego spokojniejszego czasu. Bycie mamą dwójki dzieci to wyzwanie, ale i piękne doświadczenie. Ja nie pamiętam już jak to było, gdy nie było dzieci ;). Czasem jestem bardzo zmęczona, ale kocham ich nad życie. U mnie najtrudniejszy był wrzesień. Teraz jest już spokojniej. Przyzwyczaiłam się do nowej sytuacji. Uczę się odpuszczać pewne rzeczy, a chwile z dziećmi cieszą jeszcze bardziej. Jesień to moja ulubiona pora roku. Te cudowne kolory za oknem dodają mi energii, a w domku jasno, pastelowo, przytulnie, jak zwykle u mnie ;). Jutro stuknie mi 35 lat. Cieszę się, że po 5 latach udało mi się wrócić do pracy w świetlicy, że mogę działać plastycznie z moimi dzieciaczkami, bo bardzo to lubię. Jestem ciekawa Waszego poremontowego domku. Jak już wszystko uporządkujesz, pochwal się na blogu. Myślę, że nie tylko ja jestem ciekawa. Pozdrawiam Cię serdecznie Oleńko :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, wszystkiego najlepszego:-) Dużo radości i szczęścia!U mnie 35 już w styczniu...

      Dziękuję za wszystkie miłe słowa:-) Domyślam się, że dwójka to wyzwanie, ale to zawsze było moje marzenie, więc mój lęk już coraz mniejszy:-) Jaka jest dokładnie u Ciebie różnica wieku?
      Pamiętam z deccorii jak było u Ciebie przytulnie właśnie jesienią:-) A takie powroty do pracy po przerwie to zawsze wyzwanie...Wspominam swój zeszłoroczny powrót i z perspektywy to był naprawdę trudny czas. Ciężko było mi wszystko pogodzić. Teraz znowu cieszę się czasem w domu i czasem z Alą:-)

      Myślę, że niedługo pokażę na blogu skrawki mieszkania, ale jeszcze ciągle coś kończymy. Aż tak wielkich zmian nie ma, ale Ala ma w końcu swój pokój:-)

      Olu jeszcze raz wszystkiego najlepszego!
      Uściski wielkie!

      Usuń
    2. Oleńko, dziękuję za życzenia :))))). U nas jest dokładnie 3 lata i 10 dni różnicy między dziećmi ;). Cudne zdjęcia dodałaś w nowym wpisie. Ala niesamowicie szybko urosła. Ciesz się Olu tym domowym czasem i nic się nie martw. Wszystko sobie poukładasz. Gdy urodziła się Hania, ja więcej uwagi poświęcałam Mikołajowi, bo był trochę zazdrosny, a ona jakby to wyczuwała, bo była bardzo grzeczna. Tylko jadła i spała ;). Wszystko będzie dobrze. Trzymam mocno kciuki :))))

      Usuń
  4. Teraz mamy piękną jesień :) chociaż tęskno do wiosny.
    Życzę Ci szczęśliwego rozwiązania i pięknego czasu ostatnich chwil oczekiwania na Synka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:-) Ja cieszę się jesienią i czekam na piękną, mroźną zime:-) pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  5. now we have a beautiful autumn :) although we longed for spring.
    I wish you a happy resolution and beautiful time last moments waiting for your son

    หนังออนไลน์

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też uwielbiam jesień, szelest liści, złoto i czerwień mieniące się na drzewach. Te długie wieczory spędzone z książkami (u nas Wiosną na ulicy Czereśniowej ;))... I jeszcze kocham ją za to, że nagle człowiek przestaje się tak spieszyć. Uściski dla Was, piękna sesja :) A z Ali jaka słodka dziewczynka... I jak szybko rośnie! :)

    OdpowiedzUsuń