Witam Was po przerwie:-) Cieszę się, że choć na chwilkę mogę wrócić do blogowego świata, bo bardzo się za tym naszym światkiem stęskniłam:-) Powody mojej nieobecności są niestety bardzo smutne... mój ukochany Dziadek zmarł...Ciągle nie mogę w to uwierzyć i wydaję mi się, że jak pojadę do domu, to On tam będzie...Przeżył pięknie życie, pozostał w pamięci wszystkich jako niezwykle porządny człowiek i w pewnym sensie zamknęła się dla nas epoka...Całe moje życie do studiów, mieszkaliśmy razem. Dziadek po prostu zawsze był...a teraz, wiem,że będzie pustka...
Kiedy już wróciliśmy do siebie, okazało się, że nie działa Internet i ten stan trwał prawie tydzień....Teraz nareszcie mam dostęp do ulubionych blogów, ale już jutro wyjeżdżamy na wyczekany urlop na Mazury, gdzie ponownie będę bez Internetu:-( Przepraszam,że nie odpisałam na przychodzące maile i komentarze blogowe. Postaram się do jutra nadrobić jak najwięcej zaległości. A tymczasem dziękuję za wszystkie miłe słowa pod ostatnim, pastelowym postem. Całkiem zwariowałam na ich punkcie:-) Generalnie, mam pomysł na zmiany, ale zostawiam te rewolucje na czas pourlopowy, teraz nie miałam do tego zupełnie głowy:-( Dziś chcę Wam pokazać kolaże, jakie przygotowałam i które są zapowiedzią zmian.
Na początek kuchnia i moje nowe odkrycie:-) Czerwień, którą zawsze rezerwowałam na czas świąteczny, tym razem zamierzam wprowadzić do kuchni, w postaci dodatków oczywiście:-) Biel zawsze będzie na pierwszym miejscu:-) Do tego kratka lub groszki.
Wszystko to oczywiście przeplatane delikatnymi pastelami:-) Modny ostatnio miętowy również znajdzie swoje miejsce, choć z kuchni zamierzam go przenieść do salonu. Właśnie w tym pokoju zagoszczą wszystkie pokazane w poprzednim poście pastele.
A poniżej już wspomniana czerwień:-)
Czerwony, porcelanowy pojemnik przeleżał od zimy, teraz przyszła na niego pora. Poniżej w otoczeniu cynii.
Sypialnia również doczeka się nowych dodatków. Niebieskie poduchy wpisują się idealnie:-)
I oczywiście moja ulubiona wiklina, ostatnio wszędzie:-)
I wszystko razem:-) I choć wydaje się, że zagościł pewien misz-masz, to jak znam siebie, będą to tylko subtelne i delikatne zmiany.
To tyle na dziś. Mam Wam jeszcze do pokazania, piękną wygraną u Beni, ale to następnym razem:-) Pozdrawiam Was serdecznie i widzimy się za jakiś czas, a wtedy szersza odsłona mojego M:-)