czwartek, 2 maja 2013

Wiosenna dieta -cześć pierwsza

Dziś pierwszy zapowiadany post, który postanowiłam poświęcić diecie. Od razu muszę napisać, że nie jestem na żadnej konkretnej diecie, bo po pierwsze nie mam czasu aby skrupulatnie przestrzegać rygorów i jeść dokładnie to co jest zalecone. Stworzyłam swój własny jadłospis, który pozwolił mi schudnąć w miesiąc dwa kg, ale co najważniejsze nie głoduję, bo będąc głodną nie potrafię pracować i myśleć. Zanim przejdę do szczegółów i przepisów, to podam Wam ogólne zasady mojej diety i najważniejsze zmiany, które wprowadziłam. I pewnie nie będzie w tym nic odkrywczego, ale najważniejsze, że działa. Przede wszystkim muszą to być rzeczy, których przygotowanie zajmie mi chwilę, a jednocześnie mogę je zabrać w pojemnikach ze sobą i zjeść w pracy czy na uczelni - bez podgrzewania.

ZASADY MOJEJ KUCHNI

1. Jem mniej, ale częściej -  zazwyczaj 5 razy dziennie. To pozwala uniknąć napadów głodu, które wcześniej były moją bolączką.

2. Całkowicie zrezygnowałam z ziemniaków, makaronów i ryżu. Początkowo miałam w planie jeść makaron pełnoziarnisty, ale do tej pory nie przygotowałam z niego żadnej potrawy, bo nie miałam ochoty, chociaż nie wykluczam,że kiedyś się pojawi na moim stole. 

3. Wykluczyłam także wszelkie produkty pszenne, chleb, słodkie bułki, itd. Pozwalam sobie na dwie kromki chleba pełnoziarnistego, ale tylko rano. Dzięki temu jem naprawdę sycące śniadanie. Według dietetyków nie można całkowicie zrezygnować z węglowodanów, ale jeść tylko te o niskim indeksie glikemicznym.  Tutaj znajdziecie spis produktów, które warto włączyć do swojego jadłospisu. 

4. Przestałam słodzić herbatę i kawę. O ile jeszcze z herbatą poszło szybko, to kawę cały czas miałam zamiar słodzić. W końcu spróbowałam i przekonałam się, że kawa bez cukru jest naprawdę smaczna. Teraz bez problemu piję samą kawę z mlekiem i nie mam zamiaru wrócić do tego nawyku. Z tego co wiem, rezygnacja ze słodzenia napojów to 300 kalorii mniej dziennie! 

5. Kupiłam parowar i korzystam z niego praktycznie codziennie. Oprócz zdrowych aspektów, ma on przede wszystkim zaletę szybkości i łatwości przygotowywania posiłków. Za jednym zamachem, przygotowuję mięso lub rybę, warzywa np. kalafior, brokuły, marchew, a dla męża ziemniaki. Wszystko trwa pół godziny.Włączam parowar i idę ćwiczyć:-)

6. Oleju (z pestek winogron) używam tylko sporadycznie, kiedy przygotowuję danie w piekarniku. Do każdego innego posiłku używam oliwę (ostatnio truflową). Mam taką z dozownikiem, dzięki czemu to są naprawdę krople. 

7. Piję dużo wody. Wiem, że wiele osób nie lubi czystej, dlatego polecam z cytryną i miętą:-) Zawsze staram się wypijać szklankę zaraz po obudzeniu. Żeby o tym nie zapomnieć, mam ją zawsze na szafce nocnej.

8. Ponieważ mam skłonności do podjadania, staram się aby były to produkty nietuczące, czyli np. chlebki ryżowe czy ziarna słonecznika. 

9. Nie objadam się. Zawsze można zjeść więcej, ale wiem, że chwilę po posiłki będę się czuła syta. 

10. Czasem pozwalam sobie na małe grzeszki. Kawałek ciasta z koleżankami czy kromka chleba na śniadaniu u przyjaciół nie spowoduje powrotu do dawnej wagi. Nasze odchudzanie nie powinno nas wykluczać z towarzystwa, a nie każdy zaproponuje nam dietetyczne menu. 

11. Używam dużo ziół. Przyprawiam nimi mięsa, ryby, sałatki. 

Mój przykładowy dzienny jadłospis:

Śniadanie:

2 kromki chleba pełnoziarnistego razowego do wyboru z:
-dżemem niskosłodzonym
- z jajkiem na twardo i szczypiorkiem
- z jajecznicą (2 jajka)
- z chudą wędliną
- z pomidorem



To najczęstsze przykłady, ale możecie sami kombinować. Omijam ser żółty, sery pleśniowe. Czasem jem serek wiejski z ogórkiem kiszonym i rzodkiewką. Do tego kawa z mlekiem lub herbata. Chleb z dżemem powoduje, że cały dzień nie chce mi się już nic słodkiego.
Gwarantuję Wam, że po takim śniadaniu będziecie się czuli naprawdę syci. 

Drugie śniadanie:



Jogurt naturalny z owocami (niestety musi być naturalny, każde inne są słodzone i niezdrowe po prostu). Najczęściej dodaję pokrojoną w kostkę pomarańczę lub banana. Ale świetnie sprawdza się kiwi czy jabłko. Czasem posypuję to musli. Taki deser przygotowuję wieczorem i do rana przechowuję w pojemniku, który potem zabieram do pracy. Jak obliczyłam zajmuję mi to przerwę reklamową:-) Ten deser jest bardzo sycący. Tylko nie posypujcie go cukrem! Można ewentualnie cynamonem.

Obiad:

Ponieważ jestem poza domem nawet 10 godzin, mój obiad musi dać się zjeść w pracy, gdzie nie mam możliwości podgrzania. Najczęściej jest to pierś z kurczaka w ziołach lub ryba z parowaru. Raz na jakiś czas piekę schab w piekarniku. Do tego zawsze przygotowuję sałatkę lub warzywa na parze. Tutaj mamy pole do popisu. Każdy może przygotować sobie takie sałatki jak lubi. Ja najczęściej za bazę mam sałatę pekińską lub lodową, do tego pomidor, ogórek zielony, rzodkiewka, kilka kropel oliwy i gotowe. Ale oczywiście można kombinować z mnóstwem innych warzyw. Najważniejsze, żeby nie polewać tego wszystkiego sosem. Oczywiście taki zestaw ląduje w pojemniku i jem go w pracy. Można również posiłkować się kaszą, np. gryczaną, ale najlepiej świeżo gotowaną i zjadaną na ciepło.

Dziś na obiad postawiłam na łososia, którego polałam kilkoma kroplami oliwy, doprawiłam solą i pieprzem, posypałam natką pietruszki i na 15 minut wstawiłam do piekarnika. ( w folii aluminiowej).





Podwieczorek:

Ponieważ nadal nie odczuwam głodu po obiedzie, to jest to zazwyczaj jabłko. Od kilku lat jem codziennie ten owoc.
Polecam też Wam pyszne musy owocowo - warzywne. Mój ulubiony składa się tylko z dwóch składników, ale smak jest nieziemski.
Wystarczy zblenderować 3 jabłka i natkę pietruszki. To bomba witaminowa, podobno bardzo dobrze działa też na cerę. 




Kolacja:

Muszę przyznać, że po wieczornym bieganiu bardzo często nie chcę mi się już jeść. Wtedy jem po prostu połówkę grapefruita. (Jeszcze niedawno posypywałam go cukrem. Jeśli jestem bardziej głodna, to ewentualnie jest to serek wiejski, do którego dodaję zioła, ogórka lub rzodkiewkę.

Wszystko co pokazałam na zdjęciach to zapis moich dzisiejszych posiłków. Jak widzicie jest kolorowo i smacznie:-)

Myślę, że  wszystko co napisałam to dobrze znane Wam rzeczy. W Internecie jest pełno poradników i wszelakich diet. Sama zastanawiałam się czy nie udać się do dietetyka, ale postanowiłam, że spróbuję sama.
Dietetyk, który kontroluje nasze postępy jest świetną mobilizacją. 
Najważniejsze, żeby przestać ciągle myśleć o tym co zjemy. Ja tak miałam na początku. W głowie ciągle planowałam posiłki i ciągle byłam przez to głodna. Teraz już tak nie jest. Działam mechanicznie. 

Jeszcze kilka porad:

- jeśli idziecie do restauracji zamówcie sałatkę albo mięso z sałatą. Ja jestem smakoszem ryb, dlatego dla mnie każde jedzenie na mieście oznacza jedzenie ryby. Coraz częściej restauracje proponują dania fit. Zrezygnujcie z pieczonych ziemniaków czy frytek!

- jeśli macie wielką ochotę na słodkie to niech to będzie jeden cukierek, a nie cały batonik. A najlepiej jeśli będzie to jednak owoc:-) Dziś uległam jednej belgijskiej czekoladce:-)

- nie rezygnujcie ze spotkań towarzyskich, tylko dlatego, że jesteście na diecie. Jeśli zapraszacie gości do siebie, to proponuję podać swoje dietetyczne jedzenie. Teraz jest tyle fantastycznych przepisów, że goście będą zaskoczeni. Wcale nie trzeba zawsze jeść tłusto!

- niech ostatni posiłek będzie na 3 godziny przed snem. To zasada, której przestrzegam bezwzględnie. Kładąc się spać czuję się lekko, śpię lepiej, a rano widzę coraz bardziej płaski brzuch:-)

-  starajcie się jeść o stałych porach.

Początki są trudne, pewnie będzie Wam brakować chleba, ale zapewniam Was, że już po tygodniu, góra dwóch przestaniecie odczuwać głód, a mniejsze porcje będą Wam wystarczać. Dopasujcie menu do siebie. Stwórzcie swoją indywidualną dietę, zależną od wykonywanego zawodu, trybu życia czy życia rodzinnego. Jeśli dla dzieci i męża gotujecie tradycyjny obiad, Wy zrezygnujcie po prostu z ziemniaków czy makaronu. Wsparcie najbliższych, którzy przy Was nie będą objadać się słodyczami jest niezbędne:-)

Świetną sytuacją jest kiedy ktoś z Waszego otoczenia jest również na diecie i razem dopingujecie się. Ja tak mam z Monique z bloga Home About. Wymieniamy się nawzajem radami, postępami i przepisami:-)



Trzymam za Was kciuki i proszę o to samo:-) 
Chętnie dowiem się, czy ktoś zdecydował się zrzucić parę kilo.

Najbliższe posty będą poświęcone daniom przygotowywanym w parowarze oraz bieganiu. Zapraszam! 

90 komentarzy:

  1. Ola ,trzymam kciuki za znikające kilogramy i nie wspomnę nikomu o tej szarlotce w kawiarni, ccciiii:-)))) ...nie, nie... był tylko kawałeczek na pół zjedzony z koleżanką...też jestem zdania, ze nie można dać się zwariować. Pozdrawiam Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, oj tam:-))
      Dzięki za miły wieczór:-)choć zdecydowanie za dużo było rozmów o pracy:-(

      Usuń
  2. Olu, trzymam kciuki! Świetnie przedstawiłaś zasady diety i zilustrowałaś posiłki. Aż chce się zjeść takie różnorodne smaczne jedzonko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Wiem,że ładnie podane smakuje lepiej:-)

      Usuń
  3. Życzę wytrwałosci, bo jest tu potrzebna:) Ja, jesli chcę schudnąć, zwykle nie jem pieczywa (nawet ciemnego) i ziemniaków, pozwalam sobie na makaron raz w tygodniu i ryż. Po takim "detoksie chlebowym" naprawdę czuję się lżejsza;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszy efekt tego, że czuję się lżej. Pewnie wiesz o co mi chodzi.
      pozdrawiam!

      Usuń
  4. Kolejny raz przekonałam się, że najprostsze i najłatwiejsze zawsze wydaje nam się na początku skomplikowane, ale najtrudniej zacząć. Fajnie, że o tym wszystkim piszesz. Niby oczywiste, a jednak często trudno nam się do tego przekonać. Najtrudniejszy, jak zwykle, pierwszy krok ;)
    Serdecznie pozdrawiam
    Sylwia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, potem już jakoś idzie:-)
      pozdrawiam!

      Usuń
  5. Wygląda to bardzo interesująco.Będę śledziła Twoje poczynania. Może i ja zrzucę parę kilo. Oj, przydałoby się. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się aby następne posty były interesujące i też napiszę też jak dalej z moją wagą. Chciałabym w maju zrzucić kolejne dwa kg.
      pozdrawiam!

      Usuń
  6. Kochana! Będę mocno trzymać kciuki za twoją dietę! Ja się przyłączę...kiedyś:) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba wyczuć swój moment:-)pozdrawiam!

      Usuń
  7. dla mnie zbyt radykalnie, ale naprawdę cię podziwiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze nie jest aż tak radykalnie:-)pozdrawiam!

      Usuń
  8. Ola, pamiętaj, że tłuszcz nie tuczy, ponieważ nasz organizm nie posiada enzymu kinazy glicerolu, co oznacza, ze nie jest w stanie wytworzyć tłuszczu z tłuszczu w naszym organizmie /Biochemia - Harper/ tuczą WYŁĄCZNIE węglowodany i cukier którego jest też mnóstwo w owocach , najmniej jest go w malinach, porzeczkach, truskawkach, agreście, jeżynach a najwięcej w jabłkach,bananach i niektórych warzywach.
    jeśli porzucisz tłuszcz, za kilka lat zaczniesz trzeszczeć w stawach,jeśli porzucisz masło, zaczniesz tracić wzrok, czego nie życzę, najbardziej bogate i wartościowe jest klarowane masło na którym można przyrządzić przepyszne potrawy, zarówno z ryb, mięsa jak i warzyw od tego nie utyjesz, wręcz przeciwnie, dostarczysz wartościowego wysokoenergetycznego paliwa co zmniejszy Twój apetyt na węglowodany i ew. cukry i dodatkowo zaopatrzysz organizm w witaminy, których wbrew pozorom tak wiele w owocach i warzywach nie ma, ale o tym się nie pisze zbyt chętnie :)), jeśli możesz, poczytaj na ten temat min. na portalu http://nowadebata.pl/category/odzywianie/
    można się nieco zdziwić, jak nas co poniektórzy apologeci tzw. "zdrowego odżywiania" robią w balona ;) by móc nas karmić swoimi suplementami diety... nie mniej jednak, zawsze jakieś ograniczenia w spożywaniu węglowodanów i cukrów jest lepsze od ich nieograniczania, ale wszechobecny strach przed tłuszczami, zwłaszcza tymi nasyconymi to głównie jest nadmuchanie przez producentów szajsu typu margaryna czy oleje którymi kiedyś z biedy w czasie wojen karmiono społeczeństwa więc skoro się przyjęło, to przecież nikt tego nie odszczeka, skoro jest z tego forsa... oj długo by pisać, nic to, Oluś poczytaj i życzę utraty kolejnych kg, ja po odstawieniu wszelakich węglów, cukrów, i zwiększeniu podaży tłuszczów i białka chudłam- ok 4 kg na miesiąc, bez ćwiczeń + osiągnęłam rewelacyjne wyniki badań :))) - wszystkiemu winne są te dwa składniki diety a nie tłuszcze :), oleje można dowolnie kropić do potraw byleby ich nie grzać w wysokich temperaturach, poza tym jeśli maja się nam przyswoić owe witaminy w sałatek, to nie można zapomnieć, że są one w większości przypadków rozpuszczalne właśnie w..... tłuszczach :))
    a zatem powodzenia i serdeczności !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EXTRA post!!!!! Dzięki! Skąd czerpiesz wiedzę?

      Usuń
    2. Uluś, pamiętam jak pisałaś o swojej diecie u siebie. Przeczytałam wtedy z wielkim zainteresowaniem. Na mnie niestety tłuszcze źle działają, są za ciężkie na mój żołądek. Potrafiłam się budzić w nocy, czasem nawet musiałam zwymiotować, bo nie mogłam zasnąć. Masło jem, tutaj zapomniałam posmarować kromek przed zrobieniem zdjęcia. Nie lubię chleba bez masła, a mam takie pyszne z mojej miejscowości.
      Mnie aż tak nie zależy, żeby schudnąć już. Raczej chciałabym wolniej, a jednocześnie chcę usprawnić ciało, dlatego duży nacisk kładę na ćwiczenia. O tym napiszę w następnym poście.
      Bez owoców nie potrafię, a szczególnie uwielbiam jabłka i grapefriuty. Nie chcę bardzo rygorystycznej diety, chcę stopniowo chudnąć ale też wyrobić mięśnie i po prostu czuć się lepiej:-)Dziękuję za Twoje zdanie. O to mi chodziło pisząc ten post, żeby inni też mogli podzielić się swoimi dietami:-)
      pozdrawiam ciepło!

      Usuń
    3. no to kochana, masło i oliwa, koniecznie :))
      olej z orechów, pestek dyni tez polecam

      Anonimowy: Biochemia - Harper- jako podstatwowy dostępne podręczniki do chemi, W. Lutz "życie bez pieczywa", G.Taubes "We get fat", W. Lutz "Die Kohlenhydrat-Theorie der Arteriosclerose" i dziesiątki innych :))

      Usuń
  9. Dobry plan - brawo :)
    Proponuję jeszcze czytać skład, z którego zrobiony jest chleb - w tych ciemnych bardzo często jest karmel. ja chleb piekę sama i już nie kupuję :)
    A na śniadanie jem owsiankę - doskonale działa na perystaltykę jelit :). I sama po sobie widzę efekty po jedzeniu jej.
    Powodzenia!! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie umiem piec całkiem ciemnego chleba:-(Staram się wybierać dobre pieczywo.
      owsianki nie lubię...
      pozdrawiam ciepło i dziękuję!

      Usuń
  10. Świetny wpis, konkretny i bardzo pomocny. Myślę,że wiele dziewczyn z niego skorzysta. Ja również. Okazało się, że dieta nie musi być wcale wielkim wyrzeczeniem. Całe menu wygląda smacznie i zachęcająco. Co do kaszy, to ja robię sałatkę z kaszą gryczaną i zabieram ją do pracy - zimna smakuje wyśmienicie.
    Bardzo czekam na post o bieganiu. Niestety nie jestem zwolenniczką ćwiczeń, wolę posiedzieć z książką w fotelu. Teraz jednak widząc rezultaty nowego sposobu odżywiania wezmę się za ćwiczenia, przede wszystkim bieganie.
    Pozdrawiam
    DDorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę spróbować z kaszą do pracy:-) Dziś zjadłam ją na obiad.
      Masz rację, wcale nie trzeba aż tyle poświęcać:-)
      Oj książka, fotelik - uwielbiam,ale widzę, że ruch też ma wiele plusów:-)
      pozdrawiam!

      Usuń
  11. Suuuper...ja muszę wprowadzić jakąś dietę mężowi:P Nie orietujesz się jak to jest z jedzeniem z grilla??zdrowe czy nie bardzo??I jeśli chcesz mogę Ci podesłać dietę mojego męża...zeszłoroczna-sporo na niej schudł ale powrócił do dawnych nawyków niestety:(...jest tam kilka świetnych przepisów. Musiałbyś sobie wybrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie poznam szczegóły diety Twojego Męża:-))
      Grill...niestety ja nie mam gdzie grillować, ale jeśli już to jem rybę np. pstrąg zawijany w folii. To na pewno jest zdrowe.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Brawo! Piekne zasady :-D

    Ja sie do podobnych stosuje juz od dluzszego czasu i musze stwierdzic, ze czuje sie o wiele lepiej niz kiedys.

    Pozdrawiam cieplutko :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie!
      pozdrawiam i życzę wytrwałości!

      Usuń
  13. Olu, nie bój się za bardzo olejów roślinnych. Pamiętaj, że bez nich takie witaminy jak A, D, E, K nie będą wchłaniały się właściwie. Poza tym dobrej jakości oleje (tłoczone na zimno) zawierają długołańcuchowe nienasycone kwasy tłuszczowe, dzięki którym nasz mózg sprawnie pracuje. Nie każdy wie, że te kwasy wspomagają odchudzanie, regulując gospodarkę tłuszczową organizmu :) Pozdrawiam ciepło!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, bardzo dziękuję za ten komentarz. Postaram się w takim razie wprowadzić je do swojej diety. Jaki olej jest najlepszy?
      pozdrawiam!

      Usuń
  14. Jak u Ciebie zdrowo i kolorowo, zawstydziłaś mnie i chyba też chociaż troszkę zmienię swoje nawyki żywieniowe. Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  15. Proponuje również ryż pełnoziarnisty. I łosoś jest tłustą rybą. Wybierałabym raczej chude. Co do wyboru takiego stylu życia bardzo polecam. Jestem żywieniowcem i dietetykiem, tak wiec bardzo mnie cieszy przemiana innych :o) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj jej pstrągi z ryb, ale łososia też uwielbiam i nie mogę się oprzeć:-)Muszę spróbować takiego ryżu. Może masz jeszcze jakieś rady?
      W końcu fachowiec:-)
      pozdrawiam!

      Usuń
  16. hi! mam podobny plan zywienia:) i też go przestrzegam:) wspaniały post

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i życzę wytrwałości!pozdrawiam!

      Usuń
  17. Oj to jabłuszko z natką brzmi mi dobrze. Ja nie tyle diety potrzebuję co właśnie mobilizacji by takie smakołyki i różne smoothie włączyć do jadłospisu, bo warzyw i owoców u mnie jak kot napłakał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mus jest po prostu obłędny w smaku. Mój mąż też go pokochał:-)polecam!

      Usuń
  18. masz silną wolę, podziwiam Cię szczerze... moje wszelkie próby stosowania jakiejkolwiek diety zawsze kończą się fiaskiem...brak mi samozaparcia...powinnam chyba wydrukować sobie Twoje rady powiesić w widocznym miejscu....
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, Ty to nie potrzebujesz żadnej diety. Wyglądasz świetnie!
      buziaki!

      Usuń
  19. zaintrygowało mnie jabłko+pietruszka.
    jutro wypróbuję!:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pięknie, bardzo mi się podoba Twój plan. Kawę i herbatę już dawno przestałam słodzić, przestałam tez dolewać mleka. Teraz gdy łyknę taką z cukrem czy mlekiem, to mi później cały dzień ciężko. Trudno mi będzie odstawić makarony, ziemniaki itd
    ale trzeba spróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mleko w ogóle bardzo lubię i chyba nie wyobrażam sobie czarnej kawy, ale masz rację bez cukru jest też bardzo dobra:-)Powodzenia!

      Usuń
  21. bardzo fajny post:) moim najgorszym problemem jest to ze nie jem regularnie posilkow. Choc nie jem duzo, anie tlusto ( jestem na diecie lekkostrawnej ze wzgl. na zespół jelita drażliwego) to często brakuje mi czasu na posilki. Zanim położę dzieci spać i dotrze do mnie głód, to już jest 22 i albo mam ochotę zjeść pół lodówki albo nie jem nic... ostatnie 3kg na plusie nie chce uparcie zejsc:( podziwiam motywację i z chęcią skorzystam z Twoich rad:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie, regularność jest bardzo ważna. Brak czasu niestety jest przeszkodą, dlatego ja zabieram swoje pojemniki wszędzie ze sobą.
      Dziękuję i również życzę wytrwałości!

      Usuń
  22. OIeńko ja chętnie poproszę o kurację na przytycie!
    Serio serio! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie mam takiego problemu. Wystarczy się obżerać:-) a tak serio to też kiedyś tak miałam...jak skończyłam studia i wyszłam za mąż kg same się pojawiały...
      pozdrawiam!

      Usuń
  23. Oleńko, trzymam za Ciebie kciuki (dla mnie słowo dieta jest absolutnie obce :)!
    Posiłki bardzo kolorowe i zapewne pożywne, chociaż przyznam, że tak na oko trudno mi sobie wyobrazić, że taka mała ilość jedzenia może być wystarczająca na cały dzień :))).
    Dobrego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę!Pamiętam te czasy jak mogłam jeść wszystko i ważyłam 49 kg...a teraz...
      Wystarcza:-)
      pozdrawiam!

      Usuń
  24. wspaniałe i bardzo smakowite menu ;)

    Pozdrawiam,
    Mika

    OdpowiedzUsuń
  25. Wszystko wyglada pysznie. Ja kilka lat temu zrezygnowalam z jedzenia pieczywa i slodyczy.Po kilku miesiacach wazylam 15 kg mniej i czulam sie rewelacyjnie.:
    Pozdrawiam i zycze powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój cel to 10 kg mniej. Dobre samopoczucie to podstawa. Gratuluję takiego efektu!
      pozdrawiam!

      Usuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nietuczacy slonecznik?Ze slonecznika toczy sie olej,wiec jak moze byc nietuczacy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jem całego opakowania, ale łyżeczkę:-)

      Usuń
  28. bardzo madra i zbilansowana dieta:))powodzenia Olu:))

    OdpowiedzUsuń
  29. Chleb można jeść, ale tylko żytni, ewentualnie żytni z dodatkiem mąki pszennej. Bez żadnych ziaren, sezamów i słoneczników. Ziemniaki można - 200 gram dziennie ale bez polewania. Ryż, kasza, makaron - 50g ważone przed ugotowaniem. Mięso to tylko kurak/indyk + chude ryby.
    Z owoców nie powinno się jeść bananów i winogron. Każdy posiłek powinien składać się z białka stałego (chude mięso, chuda wędlina, chude ryby, chudy twaróg, jajko, nasiona strączkowe) oraz z węglowodanu złożonego (pieczywo, ziemniaki, ryż, kasza, makaron, mąka, kukurydza, płatki owsiane/jęczmienne).
    Ja przez 8 lat nie mogłam zrzucić nic, w końcu poszłam do Centrum leczenia otyłości i tam rozpisano mi dietę. Co prawda nie mam do zrzutu jakoś bardzo dużo, bo ok. 10 kg ale już w ciągu pierwszych 3 tygodni zrzuciłam 5 kg i powiem szczerze że widać i to bardzo. Jem 4 posiłki dziennie co 3 do max 6h przerwy, MUSZĘ codziennie zużywać 3 łyżki oliwy (spala tłuszcz).
    Może w jakiś sposób Ci pomogłam, może nie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, dziękuję za ten komentarz. Też zastanawiałam się nad dietetykiem, może jeszcze skorzystam. Dziś zjadłam kaszę gryczaną i pierś z kurczaka. Gratuluję wspaniałego wyniku!
      Pozdrawiam!

      Usuń
  30. Oluś świetny post kochana! :))) kurcze chyba muszę przejść na tą dietę - no muszę:) kupiłam sobie pierwszy numer women's health a tam tyle o zdrowym odżywianiu, że cos zrobić trzeba:) i to żadna mordęga, bo to jedzonko wygląda przepysznie! powodzenia raz jeszcze dla Ciebie i Monisi kochana:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, Ty na dietę??wyglądasz świetnie!!A zdrowo zawsze warto jeść:-)
      pozdrawiam!

      Usuń
  31. powodzenia
    ja zamiast na patelni piekę w piekarniku mięso(drób kurczak bądź indyk) ryby nie dodaję wtedy żadnego tłuszczu nawet oliwy zdrowe nietuczące a smaczne i warzywa ja osobiście nie lubię gotowanego miesa moja rodzinka też i masz racje 5 razy dziennie mniejsze ilości jogurt tylko naturalny z dodatkiem owoców ale nie za dużo i płatków owsianych lub mieszanka ale przez siebie zrobiona...
    stosuję to tylkoakoś słodycze mnie kusza :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w ciągłym ruchu parowar:-)
      Można jeść racjonalnie i zdrowo:-)
      Słodycze..znam to:-)
      pozdrawiam!

      Usuń
  32. Powodzenia...ja też na diecie ale mam problem ze słodyczami,no nie mogę się kurde opanować :/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to...może wtedy jakiś owoc?
      pozdrawiam!

      Usuń
  33. Takie potrawki muszą smakować, bo są kolorowe i pysznie podane. Dzieki czemu jest łatwiej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, kolorowo i ładnie podane zawsze smakują świetnie:-)

      Usuń
  34. Jakbym widziała siebie:) Ja też stosuję taką dietę, którą nazywam po prostu zdrowym odżywianiem, w zimie jedynie czasem sobie pofolguję, ale gdy tylko przybierze mi się 2kg od razu wracam do zdrowego stylu życia. A zdrowy styl życia to jak wiadomo nie tylko odpowiednia dieta, lecz także ruch:)
    I ja też mam jedną słabość - słodycze z których całkowicie nie zrezygnowałam, ale wszystko z umiarem:)
    Fajnie, że piszesz o tym wszystkim, myślę że będzie to jakaś motywacja dla innych:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! O to mi chodziło, o racjonalne jedzenie i ruch:-)Ja też czasem skuszę się na coś słodkiego Wiadomo - hormony:-)
      pozdrawiam!

      Usuń
  35. Ola - jestem zachwycona - i obiecuję od jutra (dziś nie ma mnie w domu cały dzień) wprowadzić Twoje zasady - część już stosuję, bo od zawsze pijam niesłodzoną herbatę i jem sporo ryb, a ostatnio zaczęłam jeść więcej warzyw i owoców. Będę się starać i meldować - to prawda, że raźniej jest gdy ktoś motywuje i doradza i wspiera gdy są chwile kryzysu :) Na razie biegam wg 6-tygodniowego planu PUMY i widzę postępy - bo choć waga stoi w miejscu to obwody już drgnęły w dół :)
    Koniecznie muszę wypróbować mus z jabłek i pietruszki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, będę Cię wspierać! Pisz koniecznie co i jak się udaje!Trzymam za Ciebie kciuki!
      Ja też biegam według tego planu:-)
      O tym będzie następny post!
      pozdrawiam!

      Usuń
  36. Trzymam kciuki. Dla mnie ta dieta jest zbyt restrykcyjna.Uwielbiam makarony i ziemniaki z masełkiem, tym bardziej ,ze teraz są już młode.Pieczywem pszennym też się zajadam no i nie wyobrażam sobie picia, szczególnie kawy, bez cukru. To dla mnie nie do przeskoczenia :-(, ale jak powiedziałam -mocno trzymam kciuki za Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też to wszystko uwielbiam, ale na razie muszę przyhamować:-((
      Dziękuję!

      Usuń
  37. świetny post! ja także oduczyłam się słodzić herbatę i kawę. z tą pierwszą, jak u Ciebie poszło szybko i łatwo, z kawą gorzej szło, ale też się udało i nie muszę nic słodzić :)
    zawsze zazdrosciłam ludziom, którzy odpowiadali "dzięki, nie słodzę"
    i udało się :))
    powodzenia w całej diecie!
    jaki ładny blog i nazwa bardzo mi się spodobała.
    pozdrawiam ciepło z Karkonoszy.

    OdpowiedzUsuń
  38. przyznam ze sporo wyrzeczen w Twojej diecie Olu...wiem ze nie ma diety cud i w kazdej sa wyrzeczenia, ale ja z obawy przed efektem jo-jo, ktore juz nie raz po zakonczonym odchudzaniu, jem wszystko tyle ze zamiast kolorycznego smazenia w ruchu jest parowar i grill elektryczny, jadam czesciej i w mniejszych ilosciach niz dotychczas i dziala;-) poza tym pyszna ta Twoja dieta:-) i zdrowa przede wszystkim...
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  39. Trzymam kciuki i życzę powodzenia! Ja niedawno podobną dietą schudłam 23 kg. Teraz jem prawie normalnie i owszem przybyło mi 3 kg, ale nie ma tragedii jak to bywa po zimie.Teraz znowu jeżdzę na rowerze, bo to robiłam nagminnie w czasie diety. Proponuje jeszcze nie pić soków owocowych, chyba, że wyciśniete samodzielnie. Poza tym jadłam sporo orzechów, ziemnych nie solonych, włoskich i laskowych. Jak miałam ochotę na coś słodkiego jadłam ciemną czekoladę i suszone figi, ale bez dodatku cukru. Ważne żeby jeść produkty o niskim indeksie glikemicznym i troche się ruszać i w moim przypadku rezultaty były rewelacyjne, więc myslę, że tobie też się uda osiągnąć to co zaplanowałaś. Jeszcze raz powodzenia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  40. Olu, napisałaś ten post w momencie kiedy przymierzam się do wzięcia się za siebie :)
    Na razie tylko sobie obiecuję, brak mi samodyscypliny, choć wiem że warto.
    Świetne propozycje jedzeniowe tu pokazałaś.
    Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  41. Oluska, gratulacje! Cieszę się z Tobą :). I życzę Ci sił zamieniających się w oczywiste nawyki na co dzień!

    OdpowiedzUsuń
  42. Sałatka warzywna wygląda smakowicie, chętnie sama taką zrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Olu,
    Gratuluję samozaparcia i życzę wytrwałości. Taki sposób, czyli po prostu zmiana nawyków, jest o wiele lepszy niż jakieś diety-cud. Niestety, dla mnie największym problemem jest to, że mój mąż lubi dobrze zjeść - uwielbia ziemniaki i bez nich nie wyobraża sobie obiadu, od kaszy i ryżu stroni, a obiad składający się np. z warzyw traktuje co najwyżej jako przekąskę. Niby można, tak jak piszesz, przygotowywać dla rodziny "pełen" obiad, a samemu zrezygnować z węglowodanów, ale ja na dłuższą metę tak nie potrafię - pieczone ziemniaczki, frytki, makaron z różnymi sosami - ciężko na to patrzeć i wcinać sałatę :-/ Powiem szczerze, że dopóki byłam sama, nawet diety nie były mi straszne, ale teraz w małżeństwie jest to niewykonalne, bo wymagałoby naprawdę wielkiego poświęcenia, zwłaszcza, że mój mąż nie robi w kuchni nic oprócz herbaty i naleśników :) Dlatego tym bardziej Cię podziwiam, ale i troszkę zazdroszczę, że tak potrafisz...Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  44. czesc Olu, ostatnio b, rzadko bywam w blogowym swiecie, ale przez przypadek tu zajrzalam i jaka mila niespodzianka, jakbym czytala to co mam w glowie.ja tez sie odchudzam i b.podobnie jak ty, nie chodze glodna, jem praiw wszystko nawet czasami frytki, bo wiem,ze jesli bede na diecie rygorystycznej to i tak predzej czy poxniej dopadnie mnie apetyt na slodkosci i np, frytki, a w malych ilosciach od czasu do czasu nie zaszkodzi.ja zaraz po porodzie drugiego dziecka wzielam sie za siebie i od lutego tamtego roku do wrzesnia schudlam 17 kg,niestety przez zime i powrot do pracy przybralam ponownie 5 kg( i teraz wlasnie od maja walcze od nowa, podobnie jak ty, tylko u mnie brak aktywnosci,wtedy jezdzilam codziennie rano i wieczorem na rowerku stacj.a obecnie nie mam sily,praca jednak mnie wykancza, wtedy siedzialam w domu z dzidziusiem i bylo mi lzej. sluchaj mnie b. pomagal w odchudzaniu portal dieta.pl i tam uczestniczylam caly czas w roznych akcjach, gdzie co tydzien podawalismy zrzucane kilogramy, a na koniec miesiaca bylo podium , dwa razy udalo mi sie nawet byc na 2 miejscu,jesli chcesz to moze zapisz sie do akcji maj tu masz link http://dieta.pl/grupy_wsparcia/chce-schudnac/14546-akcja-maj-lato-zbliza-sie-wielkimi-krokami.html ja wlasnie tu jestem i dowiedzialam sie dzi,ze zajelam w tym tyg, 1 miejsce. jesli chcesz dolacz do nas, byc moze jeszcze cie przyjma, pdajesz wage startową i cel na koniec miesiaca jaki chcesz osiagnac,mnie b. podobaja sie suwaczki wagi, uwielbiam gdy moge na nim zmieniac wskazowke na mniejsza wage. a tu mozesz zerknac na moja walkę z kilogramami/niestety u mnie to az 20 kg nadwagi bylo((( ale walcze, bo jest o co http://dieta.pl/grupy_wsparcia/members/287119-karinapin.html . obecnie mam 68,6 kg a marze ujrzec 5 z przodu, nie widzialam jej chyba ponad 15 lat,musi sie udac wkoncu)))fajnie,ze znalazlam twoj post, bo ja tez tak walczylam w tamtym roku i wiesz sprawialo mi to niesamowita frajdę,mam nadz. ze ty tez tak to traktujesz, bo jesli w glowie sobie tego nie poukladasz, i nie nastawisz sie psychicznie to nie dokonasz tego, ja juz w ciazy nie moglm sie doczekac kiedy zaczne sie odchudzac i to byl klucz do sukcesu/psychika jest nawazniejsza,bez niej nie dalabym rady, po prostu sama musisz tego chciec z calych sil, nie maz ,nie pracodawca, nie mama ale JA I TYLKO JA musze tego chciec, bo tylko ja moge tego dokonac i to jest piekne)))POWODZENIA I TRZYMAM KCIUKI ZA CIEBIE I ZA SIEBIE. KARINA

    OdpowiedzUsuń
  45. A I MUSZE KONIECZNIE SPROBOWAC JABLKA Z PIETRUSZKĄ/PIERWSZE SLYSZE?

    OdpowiedzUsuń
  46. bardzo rozsądna i apetyczna ta Twoja dieta. To zaskakujące , że napisałaś o Twojej diecie w momencie kiedy ja zaczęłam wprowadzać zmiany u siebie. Będziesz dla mnie inspiracją gdy mi braknie mi zapału.pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  47. Zdjecia jedzonka wprost bajeczne!!!az chce sie je zjesc ze zdjecia:)
    Pozdrawiam cieplutko,tysia
    Mojbialydomek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  48. Olu życzę wytrwałości :) Zdjęcia apetyczne:) Przyznaję, że zainspirowałaś mnie do zmian w żywieniu i stylu życia. Przydałoby się zrzucić kilka kg przed latem :) Pozdrawiam cieplutko Marta W.

    OdpowiedzUsuń
  49. Widze, ze jemy bardzo podobnie .. :) Trzymam mocno kciuki i zycze powodzenia ..!

    Pozdrawiam. M

    OdpowiedzUsuń
  50. aż mi ślinka cieknie :) ja to nie wiem jak mam wyeliminować czekoladę z mojego życia ;((

    OdpowiedzUsuń
  51. ja tez nie wiem jak sie nie rzucac na slodkosci :( ale jestem z Toba i tez chce zrzucic pare kg pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  52. Czy mogłabyś być tak dobra i zrobić króciutki post na temat pojemników w jakich przewozisz swoje jedzenie ( z tym mam niestety największy problem, bo co jeden to gorszy)?
    Dieta super, prawdę mówiąc uważam, że nie jest Ci potrzebny dietetyk, gdyż ja u takowego byłam i dostałam dokładnie takie same wytyczne.....tak więc trzymaj tak dalej!:):)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń