środa, 20 czerwca 2012

Lato:-)

Witajcie już całkiem wieczorową porą:-)

W zasadzie to nie wiem od czego zacząć, ale może po kolei:) Cały czas myślałam,że jak już przyjdzie czerwiec to odsapnę, odpocznę, ale dopiero się zaczęło:-) Ale na szczęście spotykają mnie same pozytywne wydarzenia i to najważniejsze:-) Poza tym zbliża się koniec roku, a to oznacza, że ukochane i wyczekane wakacje coraz bliżej:-) Niestety, tak mało bywam na Waszych blogach,że jest mi bardzo, bardzo wstyd...Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że przez ostatni tydzień nie miałam Internetu w domu. Jeszcze do niedawna nie wyobrażałam sobie jego braku, a okazało się, że wcale nie jest mi taki niezbędny do życia:-) Pozwoliło mi to w kilka dni "połknąć" dwie pierwsze części serii Millenium Stieg'a Larrsona ( kto nie czytał, to polecam:-)

A w domku...całkiem nowe kolory zagościły i zakochałam się w fioletach...


Nie brak też letnich bukietów:-)


A nad kanapą powstaje kolekcja robionych ręcznie ram.


W kuchni też kolorowo:-)
 

Iście letni przepis: Bakłażany z nadzieniem pomidorowo - ziołowym, zapiekane w piekarniku. Szybkie i zdrowe danie, idealne na letni i lekki obiad:-)


Przepraszam,że nie odpowiadam na Wasze pytania, wszystkie notuję i na pewno niedługo odpowiem. Taki czas nastał, ale poprawię się:-)


poniedziałek, 4 czerwca 2012

Kuchenne (r)ewolucje nr 2

Witajcie,

To niezwykle miłe, kiedy ktoś zainspiruje się naszymi pomysłami i aranżacjami:-) Mnie to absolutnie nie przeszkadza, jeśli ktoś chce mieć coś takiego samego jak ja i zawsze służę pomocą i informacjami:-) Dziś właśnie przykład takiej inspiracji moją kuchnią:-) Kiedy odwiedziła mnie znajoma i zobaczyła jak przemalowałam swoją kuchnię i jak inaczej teraz wszystko wygląda, koniecznie chciała zmienić swoją. Zostałam poproszona o pomoc w zaaranżowaniu kuchni na nowo. Meble miałyśmy praktycznie identyczne, jak i styl całej kuchni. Monika jednak poszła na całość i wymieniła fronty, ja swoje malowałam:-) Potem jeszcze zostały dodatki i tu pomogła nasza blogowa koleżanka Aneta z Majuhandmade, która uszyła całą kolekcję woreczków:-) Potem zakupy u Ani w fiorello.pl i kuchnia już prawie gotowa:-) 



A tak kuchnia wyglądała przed remontem:




Muszą Wam przyznać, że uwielbiam takie wyzwania wnętrzarskie! To uważam za całkiem udane, bo w sumie udało się zupełnie odmienić wygląd kuchni, nie naruszając całej struktury mebli. Jak widzicie na zdjęciach, miło popijamy kawkę, zajadając się ciastem i  planując co tu dalej zmienić:-)

niedziela, 3 czerwca 2012

Powitanie lata:-)

Witajcie,

Choć za oknem całkiem jesiennie...to w moim domku rządzi lato! Skoro pogoda wprowadza swoje porządki to ja swoje:-) Powyciągałam kolorowe koce, poduchy, w wazonach stoją ogrodowe kwiaty, a w kuchni całkiem letnie menu...






Miseczki to wymarzony prezent od Ateny:-) A truskawkami zajadam się non stop:-)


Pozdrawiam Was serdecznie:-) 

niedziela, 27 maja 2012

Kolorowe Lille

Lille to miasto położone około 12 km od granicy z Belgią, na samej północy Francji...zimnej północy....Lille to miasto młodych, czuć studenckiego ducha...To jednocześnie miasto posiadające zupełnie inny klimat niż Paryż, pewien specyficzny charakter dało się odczuć na każdym kroku...Choć to milionowe miasto to nie ma tłoku, tłumów i podobno da się znaleźć spokojnie miejsce do parkowania, co w Paryżu raczej się nie udaje. Tu podobno nawet ludzie są milsi niż....I choć krąży anegdota, że na północy Francji nikt nie chce mieszkać, a na południu Anglii każdy (tylko godzina pociągiem dzieli Lille od Londynu) to ja wyjechałam oczarowana....Poczułam się tu jak w domu, zapraszam dziś na krótki spacer po Lille, który okazał się kolorowym miastem:-)


Dobrej nocy!

piątek, 25 maja 2012

Powrót:-)

Tytuł dzisiejszego posta ma dwa znaczenia. Wróciliśmy już z naszych wojaży, co mnie niestety smuci, a drugie znaczenie to nareszcie powrót do blogowego świata! Wracam do odwiedzania Was, komentowania i z głową pomysłów na nowe posty:-) Ponieważ w głowie i duchy nadal jesteśmy we Francji, nie mogą się dziś pojawić inne zdjęcia...Obiecałam Wam kolejne migawki z Bruggi, ale również kilka akcentów z domu cioci. Tak trudno mi wybrać to co najciekawsze, ale coś się udało:-)
Brugia to miasto zwane belgijską Wenecją, a piękne kamienice i domki usytuowane są nad kanałami. To nasz powrót po kilku latach do tego miasta i ponowne zakochanie się w tym miejscu...



Brugia to również królestwo koronek.


Cieszę się bardzo, że podoba Wam się domek cioci. Ja jestem nim zauroczona:-) Typowa zabudowa północnej Francji to wąskie, ale wysokie domy, z czerwonej cegły. Te schody to mój faworyt, chociaż jak się tu wprowadzili pokryte były kilkoma warstwami farby olejnej ( bordowej i białej). Niedawno udało się odzyskać ich naturalny kolor.


Pokój maturzysty to przede wszystkim pokój miłośnika muzyki. Połączenie całkiem nowoczesnych elementów z dawnymi tworzy według mnie świetną całość:-)


Cały dom wypełniony jest antykami, rodzinnymi pamiątkami wujka, jak choćby ta szafa, a na niej konik Dala, pamiątka po babci Szwedce, podobnie jak fotel.


                      Biurko to również pamiątka i obok kolejny konik Dala.


                      Jeszcze jeden kominek, a obok mała komunijna ozdoba domu.


                          I jeszcze jedno ujęcie:-) Ach te zdobienia sufitów, ścian....

  To tyle, mam nadzieję, że wytrwaliście do końca, w następnym poście zapraszam Was na spacer po Lille. A ja teraz idę pobuszować po Waszych blogach:-) Miłego weekendu!

sobota, 19 maja 2012

Pozdrowienia z Francji:-)

Witajcie Moi Drodzy!

Udało mi się na chwilkę zdobyć komputer i postanowiłam napisać do Was parę słów prosto z Lille:-) Jesteśmy tutaj od środy, w tym czasie wybraliśmy się do Belgii, do mojej ukochanej Brugge, gdzie obowiązkowym celem było skosztowanie gofrów w jednej z tamtejszych restauracji. Sama Brugga zachwyca swoją architekturą i jeszcze pokażę Wam ją w szerszej perspektywie, dziś tak na szybko udało mi się zrobić kilka kolaży.


    Belgia to królestwo czekoladek, sklepy zachwycają swoim wystrojem wnętrz.





                    Dziś na blogu French Larkspur również pojawiły się zdjęcia z Brugge.



 A u nas trwają przygotowania do komunii Wiktora, choć są zupełnie inne niż w Polsce. Myślę, że wielu polskim mamom by się takie spodobały:-) Chciałabym Wam również pokazać parę migawek z domu mojej cioci. To stary, francuski dom, usytuowany w centrum Lille. Taki klimat domu uwielbiam....







To właśnie lubię, piękne schody, wysokie sufity, kominki w każdym pokoju...myślę, że każdy nowy dom    zamieniłabym na taki...i do tego jeszcze zbudowany jest z czerwonej cegły:-) Macie ochotę na więcej ?

Pozdrawiam Was serdecznie!

sobota, 12 maja 2012

Jestem:-)

Witajcie:-)

Wpadam do Was dosłownie na chwilkę. Tak długiej przerwy blogowej chyba wcześniej nie miałam, ale tak jak wspominałam maj obfituje u nas w wiele wydarzeń. Za mną konferencja, której poświęcałam ostatnio każdą wolną chwilę. Badania, które prowadziłyśmy, nieoczekiwanie rozrosły się do ogromnych rozmiarów i nawet udało nam się uzyskać współpracę z Nepalem, a przed nami kontynuacja badań w Czechach i Słowenii, a także w wielu ośrodkach w Polsce. Pomału staję się chyba bardziej teoretykiem niż praktykiem, ale ta zmiana bardzo mi się podoba i mam ochotę iść nadal w tym kierunku:-) Nie byłabym jednak sobą, gdybym nawet podczas konferencji o książkach, nie zachwyciła się wnętrzem:-) Muzeum Miasta Łodzi, bo tam odbywały się sesje, to najbardziej okazały budynek w naszym mieście, zwany łódzkim Luwrem. Dawny pałac fabrykanta Poznańskiego, znany także z filmu Andrzeja Wajdy "Ziemia obiecana" zachwycił mnie swoim wnętrzem. Nie miałam niestety czasu na robienie zdjęć, ale na tej stronie znalazłam kilka. Zachęcam do obejrzenia.

Domowe życie niestety zeszło na dalszy plan. Dziś w końcu zrobiłam porządki, ale daleko do doskonałości. Praktycznie żadnych nowinek nie ma. Nie miałam czasu na nic niestety. I na razie nie zapowiada się na zmianę, bo już w środę wylatujemy do Francji:-) I to kolejne bardzo pozytywne wydarzenie! Głównym powodem naszego wyjazdu jest komunia mojego chrześniaka - Wiktora. Oprócz tego mamy w planach krótkie zwiedzanie. Tym razem będzie to północ Francji, miasto Lille, ale ja bardzo chcę kolejny raz odwiedzić belgijską Brugge, gdzie jadłam najlepsze gofry w życiu:-)I oczywiście targi staroci:-)
A w domku...no cóż...ciągnie mnie ostatnio do angielskich klimatów:-) Kwieciste zasłony, wygrzebane w sh za 5 zł, wymarzona waga, mlecznik i durszlak przybliżają mnie do ideału:-) 



                            Troszkę witamin:-) Uwielbiam TK MAXX:-)




Przepraszam Wam najmocniej, że nie bywałam u Was, nie komentowałam, ale naprawdę nie mogłam. Obiecuję, że po powrocie z Francji nadrobię wszystkie zaległości!I mam nadzieję,że Wy nadal będziecie chcieli mnie odwiedzać i napiszecie parę słów:-)